Wykładowco – to przez Ciebie ściągają!
Jest pewna rzecz, która uderza mnie w polskim systemie edukacji. Pewien fenomen, który dla wielu moich znajomych jest niezrozumiały – ściąganie.
Polska tradycja od małego
Wyrosłem w polskim systemie edukacji, dlatego to zjawisko nie jest mi obce. W podstawówce jeszcze się tak nie ściągało, ale w gimnazjum stanowiło to wręcz codzienność, obowiązek, którego nie sposób było nie wypełnić. Nie ściągałeś – byłeś frajerem. Nie dawałeś ściągnąć – byłeś chamem.
Wyrastając w takim środowisku doszło do pewnego paradoksu – wszyscy ściągali i było na to społeczne przyzwolenie. Społeczne, czyli zarówno uczniowskie, jak i nauczycielskie. Ta bezsensowna zabawa w kotka i myszkę miała też swoje odzwierciedlenie w egzaminie gimnazjalnym, który już wtedy był farsą. Na tej farsie wyłożyło się jednak wielu moich znajomych. Dla mnie to było niesamowite, bowiem w moim przypadku naprawdę minimalny wysiłek zaowocował jednym z najlepszych wyników w szkole.
Ludzie jednak to lenie. Chociaż tak, wiem że na egz. gimnazjalnym też ściągali. Ot taki sobie absurd. W polskim liceum spotkałem się jednak z czymś, co przeszło moje wyobrażenia!
Mam kompleks, więc wymagam
W moim lokalnym liceum wielu nauczycieli traktowało się jak baronów, możnowładców, którzy są w posiadaniu władzy absolutnej, niemal boskiej. Swoje często mizerne wykształcenie rekomprensowali absurdalnymi wymaganiami, które tak szczerze, to nie wiem co – poza uwydatnieniem kompleksów – miały pokazać.
Wiele sprawdzianów, które zdawałem z przedmiotów nieprofilowanych było absurdalnych. Ja rozumiem, że liceum ogólnokształcące ma kształcić omnibusów, ale sprawdzanie najmniej istotnej wiedzy wybranej z programu nauczania jest po prostu durnotą.
Czy da się inaczej?
Po roku udałem się do Wielkiej Brytanii. Choć wydawało mi się, że będzie tam banalnie, to okazało się, że mimo iż uczę się mniejszej ilości przedmiotów, to zgłębiam je o wiele bardziej, niż by to miało miejsce w Polsce. Egzaminy państwowe odbywały się co pół roku i były one pilnie strzeżone pod względem ściągania.
Co do zajęć, to zadajcie sobie pytanie: co się dzieje w Polsce, kiedy podczas sprawdzianu nauczyciel wychodzi z sali? W Wielkiej Brytanii nauczyciele mieli w zwyczaju dawać nam testy, mówiąc: Idę do siebie do biura, żeby wam nie przeszkadzać, proszę żeby ostatnia osoba przyniosła mi razem wszystkie prace.
Nikt nie ściągał. Wiecie dlaczego? Dlatego, bo panowało powszechne przeświadczenie, że koniec końców, i tak stan wiedzy zostanie pokazany na egzaminie pod koniec semestru. Oczywiście nauczyciele też wystawiali nam oceny. Wielu pytało: Na ile uważasz, że zasługujesz?
Takie właśnie oceny nauczyciele stawiali.
Szacunek do studenta, szacunek do wykładowcy
Po zdaniu wszystkich egzaminów maturalnych w Anglii zdecydowałem się wrócić do Polski. Nie poszedłem jednak na tradycyjny polski wydział, ale na dość szczególny, bowiem przeznaczony dla obcokrajowców oraz osób, które mają zamiar podjąć pracę na rynku międzynarodowym. Wykładają tutaj najlepsi profesorzy z polskiego kierunku psychologii na UW, ale również świetni i znani na całym świecie wykładowcy z różnych innych krajów. Zarówno polscy, jak i zagraniczni wykładowcy charakteryzują się jednak czymś bardzo istotnym – zdrowym rozsądkiem.
Przeczytaj resztę tego wpisu »











Dołącz do 108 subsrybentów RSS














