Wiem, że nic nie wiem

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wujek, Wyższe piętro 11 Comments

Wiedza ciekawa
Nie od dzisiaj wiadomo, że nie znoszę nie wiedzieć. Pauza. Nie, nie chodzi mi tu o znajomość żony władzców Holandii w latach 1764-1852, ilość zjedzonych przez stonkę buraków w Zagłębiu Buraczanym czy o użyte przez pana Mickiewicza środki stylistyczne w IV księdze Pana Tadeusza. Taka wiedza jest nudna, bura i ponura. Większość wiedzy, którą zdobywa się w szkole, ma na celu stanowić podwaliny dalszej edukacji. Świetnym przykładem są osoby uczące się psychologii na poziomie liceum/studiów. Bez doświadczenia i z selektywną wiedzą widzą dookoła coś co wydaje im się pasować do szablonu, najlepiej jeśli ma do tego jeszcze bardzo intrygującą nazwę, która zdaje się dodawać profesjonalizmu. Ja natomiast lubię wiedzę ciekawą.

Pasja
Nigdy mnie nie przestanie dziwić jak mało jest w ludziach chęci wiedzy. Jednym z największych dyskomfortów, które doświadczyłem na początku mojego pobytu w Wielkiej Brytanii był brak mojej kolekcji słowników, encyklopedii i googlów ;) To one od lat towarzyszyły mi przy czytaniu książek, oglądaniu TV czy przy przeglądzie prasy. Jakże byłem kontent, gdy sprawiłem sobie zbiór encyklopedii, słowników i leksykonów, które na laptopie zawsze mam w zasięgu ręki.

Pragnienie wiedzy absolutnie zbytecznej
Przypominają mi się pytania zadawane przez moich znajomych:

Po co Ci takie bzdury jak wiedza o stanie idiotyzmu Estonii? (o fakcie, że w Polsce jest większy procent analfabetów niż w Estonii – dane z końca XX wieku ;) )

Bartek… nie żebym się czepiał, ale skąd Ty te słowa bierzesz? koafiura (...) gdyby nie kontekst zdania to nigdy bym nie wpadł, że to fryzura, zresztą słownik mi pokazuje, że to wyraz przestarzały.

Gdzieś Ty to przeczytał? (o Heweliuszu, polskim browarniku i uczonym, który w XVII wieku stworzył w Gdańsku przez lata niedoścignione obserwatorium astronomiczne, najdoskonalsze mapy nieba i wiele przydatnych gadżetów, jak np. śruba mikrometryczna w mikroskopie)

itp., itd…
I tak się zastanawiam, że ja mam chyba talent do nikomu potrzebnej wiedzy. Czy komuś potrzebna jest wiedza, że w Stanach Zjednoczonych policja nie ma obowiązku chronić obywateli? Czy komuś potrzebna wiedza na temat bomby atomowej (250 razy silniejszej niz ta w Hiroszimie) 150 stóp pod ziemią pewnego farmera w Północnej Karolinie? Czy kogoś uratuje wiedza, że w pewnym stopniu, droga osobo czytająca, masz skłonności homoseksualne? No może zły przykład – kogoś to może uratować ;)

Skąd niepotrzebności?
Byłem chyba we wczesnej podstawówce, gdy zacząłem regularnie oglądać programy informacyjne, regularnie przeglądać prasę itd. Od pewnego czasu oszczędzam mnóstwo pieniędzy przeglądając prasę w Internecie (głównie www.gazeta.pl i www.onet.pl). Masę bzdurnych informacji pozyskuję z tworów typu Focus, Wiedza i życie czy tym podobnych. Wiem, że to brzmi jak kretyństwo, ale strasznie lubię czytać Wikipedię czy Britannicę. Hehe, w teście na natręctwo wikipedystyczne (czy jak to sie tam nazywało) miałem jakoś 150p. :P

Lenistwo czyli co tam panie w polityce
Z takim dziwnym uczuciem (coś pomiędzy lekkim rozbawieniem a zwątpieniem) przyglądałem się dyskusjom wielu moich znajomych, np. przed ubiegłorocznymi wyborami. Ukute frazesy powtarzane w koło, ale… czy one miały jakiś sens? Podam przykład. „Samoobrona w rządzie – to będzie koniec dla Polski”. Ale dlaczego?! Z tego co mnie pamięć nie myli, to właśnie ta partia jako jedyna przedstawiła pełen program wyborczy (znacznie dokładniejszy niż miliony mieszkań i gruszki na wierzbie ;) ). Inne zewsząd słyszane hasło: „Kaczyński będzie strasznym prezydentem!”. Jednak zapytawszy które poglądy polityczne, pomysły gospodarcze i ekonomiczne albo chociaż idee światopoglądowe (prócz oczywiście IV Rze… i homofobii) mogą mieć niekorzystny wpływ na funkcjonowanie państwa, to wierzcie mi moi mili – większość z Was nie miała by o tym pojęcia. I nie chodzi tu o to, że ktoś się nie interesuje dajmy na to polityką. Chodzi tu o minimalny wysiłek, powiedzmy parę chwil, aby wyrobić sobie opinię na dany temat. To oczywiste, iż człowiek współczesny przyzwyczajony jest, aby otrzymywać wszystko w uproszczonej postaci wraz z wyrobioną opinią (tak jak to robi dziennikarstwo tabloidowe), ale ja nie mam zamiaru zaszufladkować się w pseudospekulującej większości.

Bartuś delficki
No i teraz się zastanawiam – jaka będzie przyszłość? W państwie, w którym telewizja publiczna staje się telewizją partyjną i najważniejsze umowy rządowe podpisywane na antenie pseudoreligijnego i ekstreministycznego radia – koedycja przekazów przez władzę wydaje się oczywista. Uczęszczając w tym roku na zajęcia z Critical thinking znacznie polepszyłem swoją umiejętność krytycznego podejścia do odbieranej informacji. Znacznie pomogło w tym zamiłowanie do filozofii i etyki. Niestety większość rodaków (82% jeśli mnie pamięć nie myli) nie jest w stanie prawidłowo zinterpretować papki przekazywanej im w telewizyjnych wiadomościach. Lenistwo rodaków i brak zrozumienia czytanego tekstu niestety nie wróżą dobrze przyszłości naszego kraju… Nie trzeba daleko sięgać po przykład – na tej właśnie stronie w jednym z wpisów prosiłem o zostawienie po sobie śladu, na co nie zareagowało niemal 95% osób czytających. Prosiłem, aby nie używać idiotycznych i nikomu-nic-nie-mówiących nicków w funtescie – efekt można podziwiać i oprawić w ramkę. Nie, nie chcę nikogo obrazić, ale jeśli mentalność Polaków nie ulegnie zmianie, to niestety – nie wróżę temu państwu dobrze.

Bartuś… końcowy
Na koniec zatem proponuję uzupełnić codzienną listę, niech wygląda tak:

  1. Myć ząbki min. 2 razy dziennie
  2. Zapłacić rachunki
  3. Myśleć i wykazać trochę inicjatywy

Mam nadzieję, że ten felieton skłoni do wybrnięcia z bierności chociaż kilkoro z Was. Pamiętajcie, że o człowieku świadczy jego mądrość życiowa ;)

Comments 11

  1. Niestety przeczytalam tylko wstepik, a na wiecej mnie nie stac bo niestety mam goraczke i gonie sie sama do lozka. Ogolnie to chcialam Cie pocieszyc, bo na pewno nie zalamac, ze wg mnie wiedza w polskich liceach to w 50% rzeczy niepraktycznych czyli takich ktore na cholere są nam wciskane… kurcze to chyba tylko tyle bo zgubilam kompletnie mysli. Trzymam kciuki za Ciebie, buziaki pa!

  2. A czy ja wyraziłem zgodę na fragment naszej rozmowy? :D ale tak poważnie… to czytając i tę notkę musiałem sięgnąć do Infobota po słowo „kontent” – na swoje usprawiedliwienie mam to, że tak samo jak „koafiura” są to wyrazy przestarzałe ;) Mimo to ostatnio mnie nimi zarażasz, bo ciągle natrafiam na takie, a i „koafiure” używam przy każdej lepszej okazji :D

    Co do wiedzy to jeżeli chodzi o szkołe to kiepsko mi idzie. Nigdy nie znosiłem materiału szkolnego, pomimo tego, że jest tym co lubie, bowiem lubię szczegóły. Jednak mam skłonności do samodzielnego wyszukiwania sobie owych szczegółów (najczęściej pomaga mi w tym Internet), ale ten jak się coraz częściej okazuje ten ma sam w sobie sporo błędnych czy sprzecznych informacji, co niestety mnie przeraża, gdyż możliwe, że zdobyta wiedza jest najzwyczajniej w świecie błędna.

    O państwie narzekać nie chce, bo kurczę… kocham ten kraj :> dziś zdałem kurs ECDL w gruncie rzeczy nie robiąc ani jednego modułu;]

  3. żeby nie było to odziwo pare słów mi w powyższej wypowiedzi ucieło :> niedokońca wiem dlaczego…

  4. Ja tam nie wiem, ktore slowa uciekly, ale (skoro tak kochasz archaizymy) jestem glad Twoich egzaminow ECDL :) Zdawales je w ten sposob, w ktory mi to opisywales? ;-)

  5. Aaa, jak zdawales ECDL, Jarek? xD
    Na nas sie wyzywaja, czegostam nie zdalam- gdybysmy tylko nie mieli tego zamiast critical thinking to byloby bosko.

    Co do wszelkiej wiedzy- mnie tam sie wydaje calkiem przydatna ta czysto leckyjna. Psychologia jest bardzo interesujaca, lecz okrojona. Filozofia i etyka rewelacja- przydalby mi sie do tego krytyczne myslenie (ktore mam zamiar zdac na poziomie AS w przyszlym roku ;)). Polityka nie interesuje sie ani ciut. Ja o naszych szanownych politykach mam wyrobione zdanie na podstawie tego, co widze i slysze: idioci. Ocena poziomu czysto czlowieczego.

    A tak poza tym to poszerzaj znajmosc tych swoich ciekawosci- skadkolwiek to bierzesz :P

    Pozdrawiam i spadam na egzam z psychologii…

  6. Bartek… dokładnie tak jak opowiadałem…
    Teraz CISCO mnie kręci, bo też fajny certyfikat, tylko drogi… :D
    Wracając do samych „ciekawostek” to w gruncie rzeczy taka wiedza bardzo się przydaje, gdyż w różnym towarzystwie można różnie zabłysnąć lub po prostu zacząć ciekawy temat ;)

  7. Tak czy inaczej gratuluje certyfikatu Jarku ;)

    Hehe, moj brat ma bardzo ciekawe podejscie do zdobywania wiedzy. Studiuje ekonomie na SGH, ale doszedl do wniosku, ze niczego przydatnego sie tam nie uczy, wiec sam sobie kupuje ksiazki z USAnskiego amazonu, ktorych w Polsce nie ma i dlugo nie bedzie. I dzieki temu ma znacznie szersze horyzonty od innych studentow (hehe, a co, musze sie chwalic moim braciszkiem ;) ).

    A tak poza tym, to ze wszystkich przedmiotow, ktore tu mam stwierdzam, ze najwiecej przydatnej wiedzy zdobylem na niemieckim. Dlaczego? Dlatego, bo gadalem na nim na przerozne tematy, dowiedzialem sie mnostwo o innych kulturach i jezykach (jeden z dwoch moich nauczycieli zna 5 jezykow). Poza tym nie widze tematu do ciekawej rozmowy w wiazaniach kowalencyjnych-spolaryzowanych, budowie aorty, napieciu w opornikach czy prawdomownosci amerykanskiej armii ;) No ale co kto lubi, a moze to po prostu ja mam nudne przedmioty :P

  8. Nie wiedziałem, że masz Brata ;) za gratulacje rzecz jasna dziękuje :)

    Ja tam pomimo beznadziejnych kontaktów z nauczycielką-wychowawczyni niemieckiego chwalę sobie znajomość tego języka.

    Swoją drogą tak ostatnio popadam w manię dostarczania organizmowi kofeiny. Dotychczas mój kontakt z kofeiną był jedynie poprzez coca-cole. Od czasu przygotowań do matury ustnej z języka polskiego, gdzie piłem Red Bulle (32mg/100ml kofeiny, 1 Red Bull 250ml) w ilościach nie mniejszych niż 5 dziennie zauważyłem wyraźny przypływ energii. Do tego stopnia, że aktualnie sypiam po 3-4 godziny (wcześniej pozwalając sobie na 6… w porywach 7h) Polecam zmieszanie Red Bulla z tabletkami enegetycznymi (1 tabletka = 64mg kofeiny) wreszcie mam czas dla siebie ;) kilka takich mieszanek dziennie i chce się żyć ;)

    Przy okazji Bartek… drogie w UK macie Red Bulle? 6zł za 250ml to czyste zdzierstwo (chwała za Makro, gdzie cena sięga w granicach 3,50zł)

    Ale sie rozpisało :P zmykam pobiegać ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *