2
paź
2006

Byłem w Nibylandii

Drzewa tam były gęste, w niektórych miejscach zasłaniały niebo niczym parasol. Tuż pod drzewami rosły kwiaty, które wychodziły zza kęp trawy i świeciły takim dziwnym złotym blaskiem. Wiesz, takim jaki widzi się, gdy patrzy się na księżyc o zachodzie. Pomiędzy drzewami snuły się wydeptane ścieżki, a ponieważ powietrze było wilgotne i tak pięknie pachnące zarazem – podróż wydawała się czymś w rodzaju ceremonii.


Griselda Tello

Na środku podróży napotyka się głaz. Chyba tak wielki jak góra. To on pomaga zagubionym wędrowcom podążać tam, gdzie powinni zmierzać. Od niego wiodą drogi do wszystkich zakątków, do których ktokolwiek chciałby pójść. Podążywszy za którąś z dróg zawsze można kogoś spotkać. Nie są to jednak zwyczajni ludzie. Podobno niektórych wędrowców zaczarowują, aby pozostali z nimi na zawsze.

Dalsza droga zawsze zależy od miejsca, do którego się zmierza. Czasami jest to piękna łąka z drzewami, które z wyglądu przypominają splecione róże, a które wiekiem sięgają w zamierzchłe czasy. Bywa też, że droga jest pełna niebezpiecznych zwierząt czających się za sparciałymi pniami albo buszujących wśród ściółki drobnych robaczków, po których nijak nie stąpnąć.

Im dalej podążając, tym bardziej czuje się zapach tego miejsca. Tak, to dziwne, bowiem zmierza się przecież ku krańcom. Ale tak nie jest. Drogi poprowadzą każdego wędrowca tak długą drogą, jaką będzie on chciał obrać.

Tak właśnie było, gdy byłem w Nibylandii.

Podobne wpisy:
2 komentarzy do wpisu „Byłem w Nibylandii”
  1. Karolka pisze:

    O cokolwiek chodzi- opis piekny :P
    Pozdrawiam ;)

Zostaw komentarz

Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.