Coraz więcej ciemnej masy

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wyższe piętro 1 Comment

Nie od dzisiaj wiadomo, że świat głupieje. Z dnia na dzień dochodzą nas coraz to nowsze wieści o ludzkich wyczynach, w których bezgraniczna głupota nieraz wręcz zaskakuje.

Jakże inaczej niż ciemnotą nazwać należy ludzki brak jakiegokolwiek rozeznania w świecie od braku znajomości powszechnej rutyny biurokratycznej (umiejętność wypełniania formularzy) po nieumiejętność schludnego posługiwania się sztućcami. W przerażenie można wpaść czytając nawet etykietki produktów, np. na pudełku ołówków: „Nie wkładać do oczu i ust, może powodować udławienie”.

demonsWiele głupoty zaobserwować można dookoła, wystarczy się tylko chwilę przyjrzeć. Na przykład jadąc ostatnio pociągiem Katowice-Warszawa zaryzykowałem skorzystanie z toalety. Jak się okazało projektant nie przewidział sytuacji, w której pociąg będzie się poruszał. Co się wówczas dzieje? Kąt nachylenia okienka kieruje powietrze wiejące do środka w ten sposób, że wywołuje ono przeraźliwy świst, który niewdzięcznie wtóruje głośnemu już pociągowi.

Kolejnym przykładem krytycznej masy ciemnego skretynienia może być ludzkie podejście do pracy w sektorze świadczenia usług. Żyjąc w Wielkiej Brytanii, zdążyłem przywyknąć już do sympatycznie spędzonego czasu w punktach usługowo-handlowych. W Polsce natomiast kelnerzy do tej pory nie rozumieją. że będąc pomocni, uprzejmi i sympatyczni otrzymają większe napiwki, a zadowolenie managera lokalu zaowocować może podwyżką. Zresztą również u kierowników wciąż dopiero kiełkuje idea „klient nasz pan”. Jako kolejny przykład posłużyć może po raz kolejny InterCity. Tym razem zapytałem w warszawskiej kasie (sic!) skąd odjeżdża pociąg do Katowic, po czym zostałem z tego powodu wyzwany przez bardzo burkliwą panią, która w mojej prywatnej opinii przypominała nieco bulteriera na krótkim łańcuchu, który widzi jak inne psy dostają jeść, tylko nie on. W każdym bądź razie w takich sytuacjach zazwyczaj rozmawiam z przełożonym, jednak wówczas spieszyłem się na pociąg. Jestem jednak przekonany, że po tego typu wrażeniach nie tylko ja, posiadawszy alternatywę, nigdy w życiu nie wybrałbym tej firmy po raz kolejny.

glupotaInnym przykładem kompletnej głupoty, której nie da się nie zauważyć, jest szerzący się brak pomyślunku internautów. Pomijam już oczywisty kompletny brak znajomości jakiegokolwiek języka (z polskim na czele) czy trolling. Nawet na tyle wyselekcjonowana grupa internautów, która znajduje się na mojej liście kontaktów IM potrafi mnie nieraz zaskoczyć. Dajmy na to taką oczywistą kwestię jak opisy. Moje zazwyczaj zawierają linki do strony, którą polecam albo krótki, aczkolwiek treściwy wyznacznik mojego humoru. Dlaczego? Dlatego, bo opis jest środkiem komunikacji z masowym odbiorcą, do którego staram się kierować treść, która w najtrafniejszy sposób może przedstawić dla niego jakąś wartość, albo chociaż go rozbawi. Co komu po tego typu opisach, których czytanie jest stratą czasu?:

  • „maciek kocham cie!” – gdyby chociaż połowa osób z listy kontaktów miała na imię Maciek i była przez Ciebie kochana, wówczas ten opis ma jakiś sens i rację bytu. Na nic mi wiedza kogo kochasz. W szczególności jeśli z partnerem jesteś rok czy dwa, wówczas zakładam, że kochasz swojego partnera, ale naprawdę jakiekolwiek szczegóły Waszego związku średnio obchodzą moją skromną osobę. Może ja za „do przodu” idę z techniką, ale do krótkich wyznań miłosnych służą smsy czy coś; w ogóle powtórzę jeszcze raz – ja z góry zakładam że kochasz swojego partnera.
  • „[*]” – proszę mi podać jeden powód dla którego wstawianie tuzinów świeczek do opisu ma jakiś sens. Jeżeli ktoś Ci umarł, to zamiast tracić Twój i innych czas na te świeczki – idź się człowieku pomódl, jakiejkolwiek jesteś religii. No już mi się wydaje, że nawet przysłowiowa „kurwa” byłaby naturalniejsza od lasu emotikonowych świeczek.
  • „Szczęście rozwinęło się w mym niebiańskim sercu niczym poranny kwiat lotosu…” – z szacunku do autorki tego autentycznego opisu, informację dlaczego nie chcę czegoś takiego czytać pozostawię Wam jako domysł.

mayhurtOstatnio strasznie szerzącą się zarazą jest blogomania – Internet przesycony jest blogami nastolatek, a ostatnio nawet zjawiskiem, któremu nadałem nawet nazwę: „połechtaj mnie po brzuszku”. Owe nastolatki zgłaszają swoje blogi, by „profesjonalnie” je oceniali inni blogowicze (którzy – nie muszę dodać – znają się na tym jak pani Jadzia z monopola na francuskich winach).

Ale ludzie nawet w tak ważnej kwestii, jak sprawy wagi państwowej nie potrafią myśleć. Polacy walczyli o niepodległość tak wiele razy, a obecnie naród jest na tyle durny, że wydaje się mnóstwo pieniędzy na plakaty i kiełbasę wyborczą, które bardziej wpływają na decyzję wyborczą niż zdrowy rozsądek.

Co więc zawiniło? Komunizm wyprał ludziom mózgi? Ogólnoświatowa tendencja „user-friendly” w niemal każdej dziedzinie życia wyłączyła u ludzi myślenie? A może po prostu media robią taką papkę z mózgu, że nie można z niektórymi porozmawiać o niczym innym, jak o tym co u niego – czyli u Lubiczów, Magdy M. czy innych Kiepskich? Myślę, że kultura masowa to odpowiedź najbliższa prawdzie – globalizacja lepiej niż komunizm szerzy ideę „równo dla wszystkich”. Równo – wiedzy. Równo – głupoty.

Comments 1

  1. Ocenianie blogów już nie jest na topie. Teraz wśród inteligentów, szczególnie z blog.onet.pl króluje coś co można nazwać „10 komciów za 5 komciów” :P Polega to mniej więcej na tym, że jeśli użytkownik X doda 5 komentarzy na blogu użytkownika Y, to użytkownik Y dodaje 10 komentarzy na blogu użytkownika X. Najlepsze w tym jest to, że te komentarze najczęściej są identyczne i wyglądają jak dodane przez robota :P.

    Co do toalet w pociągach to chyba najbardziej denerwującym faktem było (kiedyś, teraz już tam nie chodzę :)) opadanie klap podczas jazdy pociągu. Z tego powodu scena oddawania moczu wyglądała identycznie jak w filmie Dzień Świra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *