iGoogle
Po powrocie z Wielkiej Brytanii wróciłem do świata Internetu, a jak wiadomo:
“Jeśli nie ma Cię w sieci, to nie ma Cię wcale” :lol:
W każdym bądź razie zacząłem poszukiwania sprawnego i prostego sposobu czytania RSS-ów. Po dość długiej selekcji zdecydowałem się na iGoogle. Dlaczego?
- Mogę tę stronę ustawić jako startową, czyli mam nowości na “Dzień dobry”
- Posiada ona przejrzysty i czytelny layout
- Jest spory wybór dodatkowych aplikacji, z których zawsze znajdzie się kilka przydatnych
- Jest za darmo :)
Oczywiście świat nie jest idealny:
- Wciąż niewielka liczba aplikacji (gdzie jest Dilbert? :) )
- Kalendarz i poczta nie współdziałają z Google Apps (albo jest to tak skomplikowane, że nie mam pojęcia jak to zrobić :] )
- Brak możliwości eksportu bazy RSSów
- Całą estetykę psuje irytująca ogromna stopka :]
I na koniec kilka screenów jak to u mnie wygląda (choć jeszcze nie ma tam wszystkich stron i czeka mnie mała reorganizacja).
Zapewne wielu z Was zna i korzysta z iGoogle od dawna, ale z pewnością są wśród nas ludzie, którym ta usługa nie była jeszcze bliżej znana :)
Podobne wpisy:
- Moje i tylko moje DNA!
- Blogowisko czy blokowisko?
- Ciężka choroba…
- InTelConnect – czyli jak NIE kontaktować się z klientami
6 komentarzy do wpisu „iGoogle”
Zostaw komentarz
Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.








Dołącz do 113 subsrybentów RSS!




RSS
Trackback
Wykop
Delicious
Ach widzę że nie tylko ja lubię poużywać dodatków Google ;) Z tym że RRS bardziej przekonuje mnie przez Google Reader niż pakowanie wszystkiego do tych zakładek…
PS ten mój blog to taki ponury jest w Twoim screenie, chyba pora to zmienić
PS2 dziś jest piątek trzynastego, a ja za godzinę odbędę swoją 13-tą jazdę :D Coś z tego na pewno wyjdzie, więc jakbym już nigdy więcej nie wróciła pamiętaj że zawsze uważałam Cię za wspaniałą i kochaną osóbkę :D
Tak jak kiedyś zauważyłeś, może nie ma to ogromnej funkcjonalności, ale znając google, to się wkrótce zmieni. Ja ostatnio nadziałem się na haczyk w usłudze picasa. Udostępniają tam oni API dla programistów, którzy mogą sobie zintegrować albumy Picasa ze swoją stroną. Działało to bardzo dobrze póki nie doszedłem do momentu, w którym chciałem wyświetlić zdjęcie w oryginalnym rozmiarze. Co się okazuje? Nie da się :P Można pobrać jedynie zdjęcie na swój serwer i dopiero je wyświetlić.
A jak ma się funkcjonalność Picasy? Sądzisz, że ich album jest warty rozważenia? Szukałem kiedyś jakiejś ładnej galerii, najlepiej w gustownych javach i ajaxach, ale nic ciekawego nie znalazłem. A coś by się przydało, bo z funkcjonalności mojej obecnej galerii nie jestem zbytnio zadowolony… :/
Picassa jako ciekawy dodatek, w postaci tworzenia eleganckiej galerii tak, ale jako przeglądarka zdjąć codziennej ochoty do oglądania jak najbardziej odpada. Używałam dość długo i nie potrafił zaspokoić moich niewielkich potrzeb. No i na co on zawala swoją pamięć jakimiś pobieranymi plikami… Panowie. ACDSee nic nie zastąpi :P
Mylisz się mróweczko, ale jesteś tylko kobietą, więc Ci to wybaczam… (:P) Picasa to świetne oprogramowanie do katalogowania zdjęć. Faktycznie z przeglądaniem może być już troszkę gorzej. ACDSee to szit w porównaniu z FastStone Image Viewer… A w dodatku ten FastStone jest darmowy :). Przeglądanie w nim zdjęć przypomina oglądanie filmu :P.
Picase zdecydowanie polecam do katalogowania zdjęć.
Zatem się skuszę na to o czym piszesz ;-)