Krytycy.plNo więc dostanę za ten wpis kasę. Zleceniodawca nie wie co o nim napiszę, zależy mu wyłącznie na mojej opinii. Dobrej lub złej. Poniósł ryzyko wystawienia sie na krytykę i zdaje sobie z tego sprawę, że zamiast zyskać przychylność potencjalnych klientów – mogę mu ich odstraszyć.

Ty ustalasz cenę, Ty wybierasz klienta
Są dwa sposoby, w które można zarobić na krytycy.pl: kampania otwarta i zamknięta. Otwarta to taka, jak ta: reklamodawca (w tym wypadku: krytycy.pl) ustala cenę za jeden wpis, kryteria techniczne (np. musi się pojawić link do strony, min. ilość słów lub tym podobne) i każdy autor strona/blogu może zgłosić chęć stworzenia wpisu o tych kryteriach za te określone pieniądze.

W kampanii zamkniętej to autor strony daje swojego rodzaju ogłoszenie, w którym określa na ile wycenia wpis na własnej stronie. Wówczas reklamodawca może zwrócić się do autora tego bloga o poddanie jego oferty krytyce.

Tu zaczyna się krytyka (etyka?)
Wpisy przed wypłatą pieniędzy są sprawdzane. Muszą się one zgadzać z polityką etyczną serwisu, czyli spełniać przede wszystkim następujące zasady:

Jeżeli Bloger pisze artykuł o charakterze komercyjnym musi bezwzględnie zaznaczyć to wyraźnie i widocznie w tym samym poście ale nie w samej treści artykułu.

Reklamodawca nie może przekazywać bądź nakłaniać Blogera do przekazywania fałszywych informacji.

Bloger nie może w związku z tym podważać swojej moralności i wiarygodności kłamiąc czy świadomie działając na szkodę Reklamodawcy.

Zasad w sumie jest dziesięć, aczkolwiek te powyższe należą do najważniejszych.

Opłaca się?
Ten wpis jest wpisem, za który dostanę 21PLN. Jest to kwota dość śmieszna, aczkolwiek i tak wpis ten miał się tu znaleźć. Jest to kampania otwarta i tak małej kwoty i tak nie mogę wypłacić, aczkolwiek niezmiernie ciekawiło mnie przejście całego procesu.

Następne wpisy wyceniłem w kapmanii zamkniętej na 150zł (ceny póki co dochodzą do 700zł!). Tak naprawdę nic mnie to nie kosztowało, więc nie rozczaruję się brakiem reklamodawców (których jak narazie jest niewielu).

Serwis strzela sobie jednak piłką do własnej bramki promując przede wszystkim strony najpopularniejsze (które dość się cenią) na stronie głównej oraz w katalogu. Być może znajdzie się raz za ile chętny zapłacić takie stawki, aczkolwiek sądziłbym, iż to blogi mniej kosztowne stanowić będą większy obrót. Niemniej jednak do tej pory źródło dochodu krytycy.pl pozostaje dla mnie niewiadomą, gdyż z tego co rozumiem – nie ma tam opłat manipulacyjnych (chociaż gdzieś tam wspomnieli o poszukiwaniu inwestora…) .

A jak konkurencja?
A konkurencji… nie ma. Jest to dość pionierski serwis. Niemniej jednak serwisy takie jak LinkLift (który wciąż nie może wyjść z fazy beta), które do tej pory zdawały się być najlepszą ofertą dla posiadaczy swoich internetowych ogródków – teraz mogą zacząć odchodzić w odstawkę.

Niezwykle obiecujący serwis, mam nadzieję, że przyciągnie on rzeszę reklamodawców. Osobiście nie jestem w stanie wymyślić lepszej formy reklamy, niż poddanie się krytyce zwykłych ludzi i użycie blogów jako środków masowego przekazu. Póki co polecam rejestrację (jest nawet nieźle zobrazowana i… zobaczymy czy wraz z autorami blogów przybędzie reklamodawców.

edit
A może zarabiają tylko na trzydziestodniowym obrocie pieniędzy? :)

Podobne wpisy:
Brak komentarzy do wpisu „Krytycy.pl – na ile wyceniasz swoje pół godziny?”
Zostaw komentarz

Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.