MaskaKtoś kiedyś mi napisał:

Wychodzę z założenia, że bardzo ciężko jest ufać przez sieć, bo nigdy nie wiemy co sobie o nas myśli osoba po drugiej stronie. Czy to ktoś z Polski, czy Ameryki… nie robi przecież odległość, bo znajomość zawsze jest jakaś. Chyba bardziej liczą się relacje. No i skoro można w Internecie mieć wrogów, to czemu by nie posiadać przyjaciół?

Hmm… Sporo się zmieniłem, ale fajnie jest posiadać przyjaciół, choćby jeśli ich adres to tak naprawdę 32 bity IP. Ludzie myślą, że kontakty z ludźmi przez Internet są głupie. No bo są :) Ale bywa, że bity składają się w bajty, a potem w rzeczywistość, a w tej ludzie potrafią naprawdę być świetni :)

Poznawszy wielu ludzi przez Internet, a potem w rzeczywistości, dochodzę do wniosku, że nie tak wiele różnią się od wirtualnych pierwowzorów. Wciąż jednak pozostaję przy zdaniu, że pierwowzory z reala różnią się od tego, jakiego nas widzą (i w sieci). Ale to chyba odkrył już nawet Stanley Ipkiss z Maski. Już kilkukrotnie zastanawiałem się nad tym, że od pewnego czasu kompletnie przestałem poznawać ludzi przez Internet. A może czas znów zacząć? :)

Jeżeli masz ochotę się ze mną skontaktować, napisz:
@: mail
gg 5885555
jabber mail
Albo jakoś inaczej ;)

Podobne wpisy:
4 komentarzy do wpisu „Znajomi z sieci, maska i przyjaciele”
  1. Lanooz pisze:

    Hm, ja wręcz przeciwnie myślę – ludzie różnią się wirtualnie. Przynajmniej większość. Albo to ja mam takie inne odczucia.
    Czasami jest to pozytywna różnica, czasami nie, zależy od człowieka.

    Nie da się coś tak ot nagle zacząć. Sztuczne zapoczątkowanie nie jest zbyt zachęcające ;)

  2. lavinka pisze:

    U mnie to jest tak. Znajomi z internetu stają się znajomymi z realu. A znajomi z realu raczej nie stają się znajomymi z netu :) To inny świat :)
    Zaciekawiła mnie wypowiedź jednej znajomej z realu, która miała okazję oglądać moje blogi. Stwierdziła,że w sieci robię duże lepsze wrażenie niż w realu. Trochę mnie to zmartwiło… zawsze staram się być taka sam tu i tu…

  3. brt12 pisze:

    @Lan: Ja tylko zapraszam, wiele osób się nie odzywa w obawie, że ktoś może nie mieć ochoty :)
    @Lavinka: U mnie bywa dość różnie, większość realnych znajomym mam jednak na Fbooku. A co do Twojej znajomej, to raczej nie należy ona do najsubtelniejszych. A może po prostu chciała być niemiła :)

  4. Hann pisze:

    Cóż…
    Ja posiadam znajomych w internecie. Może pozyskałam ich w dość dziwny sposób, bo przez tak zwane konta fikcyjne na n-k. Każdy kto chce tworzy swoją postać i tworzy z innymi postaciami historie. Jednak nie zawsze kończy się to na samych postaciach, bo z czasem ludzie zaczynają się umawiać na przebieg zdarzeń, przy czym mówią o sobie i tak nawiązuje się wiadomości. Moją najlepszą przyjaciółkę poznałam przez internet i choć mieszka na drugim końcu Polski, ufam jej. Nawet się spotkałyśmy. Więc wirtualne znajomości nie są takie złe :)

Zostaw komentarz

Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.