Czy konserwatysta może iść z duchem czasu?
Tak sobie ostatnio uświadomiłem, że mimo moich wielu zapędów technologicznych i pewnym krokom w przyszłość, tak naprawdę wiele osób w zasadzie mogłoby mnie zupełnie podstawnie uznać za osobę konserwatywną. I nie, nie chodzi mi tu o poglądy moralno-polityczne ;)
Film-mydła
Już jakiś czas temu zauważyłem, że niestety ale nowe produkcje filmowe nie dają mi nawet w połowie tyle radości co te stare. Owszem, być może to fakt, że te nowe są przeważnie skrajne (albo zbyt skomplikowane wątki, albo wręcz brak treści), ale… no sam nie wiem co jest w kinematografii XX. wieku, że wydaje mi się ona o wiele lepsza. O polskich filmach tu nawet nie wspomnę, gdyż od lat ’90 panuje wyłącznie dramat. I to taki, z którego powstałoby wyłącznie podłe filmidło.
I Ty zostaniesz Dotą
Inną sprawą jest muzyka. Osoby które mnie znają wiedzą doskonale co znajduje się na moim odtwarzaczu mp3. Co? To samo! W ciągu paru ostatnich lat na mojej najczęściej granej playliście pojawiło się tak niewiele piosenek, że mógłbym je z pewnością policzyć na palcach dłoni. Być może ma na to wpływ fakt, że obecnie każdy (niekoniecznie bystry) człowiek jest w stanie skomponowac piosenkę, która potem pokaże się w VH1 czy innych MTV lub co gorsza VIVA. Ok, wiem, wiem, ja zawsze powtarzam, że na sporcie i muzyce się nie znam, ale nie tak dawno temu przyglądałem się wraz z Hubertem nowemu tworowi Microsoftu (przykro mi, nie pamiętam nazwy), który ma generować muzykę do śpiewu użytkownika. Ochh, już współczuję YouTube i MySpace…
Go, kill, die, go…
Ostatni kawałek malkontenta rozprawiać będzie o czymś, co jest bliskie zapewne węższemu gronu. Otóż moi drodzy, nie ma już gier komputerowych, które byłyby w stanie zaspokoić moje oczekiwania. Oczywiście, jestem użytkownikiem laptopa, który niemalże z definicji jest wyłącznie maszyną do pisania, ale jedyne gry w Empiku, które zwracają moją uwagę, to te za 19,99,- z kolekcji klasyki czy coś takiego. Jeżeli dajmy na to kupuję grę przygodową, to oczekuję czegoś, co ma fabułę, która będzie mnie trzymać w napięciu do samego końca (który powinien DŁUGO nie nastepować!). Ja oczekuję czegoś w w rodzaju The X Files. Oczekuję Police Quest, oczekuję choćby Wacków! Ale to już jak wieczne oczekiwania na jądrowego księcia… :)
Jak to się robi
Dobrym przykładem, na którym pragnę skończyć ten wpis jest fakt, że powstaje on w notatniku. Nigdy jakoś nie potrafiłem się przekonać do
To wszystko oczywiście drobiazgi, ale takich drobiazgów jest jednak wiele i przyznać się muszę, że mimo swojego młodego wieku, nieraz patrząc na dzieciaki rzucam mimochodem wyświechtane Ech, za moich czasów… Czy ja jestem konserwatywny? :)
Podobne wpisy:
- Muzyczka
- Jak Polacy mogą przestać żyć zmarłymi?
- Mile wspomnienia
- Polska w standardzie High Definition
- Happy end
7 komentarzy do wpisu „Czy konserwatysta może iść z duchem czasu?”
Zostaw komentarz
Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.










Dołącz do 108 subsrybentów RSS













RSS
Trackback
Wykop
Flaker
Blip
Delicious
Witaj w klubie :]
Pomimo dość młodego wieku, także nie trawie większości współczesnej muzyki tak samo jak filmów i gier.
Ale zawsze są jakieś przebłyski.
Pomimo tego, że na moim mp3 gości np. pierwszy album grupy Tilt – http://pl.youtube.com/watch?v=XGV8xCkpXjE to np. moim zdaniem jest bardzo fajnym nowym kawałkiem.
Tak samo, z filmów polecam “Sweeney Todd” – chyba że nie trawisz Deppa.
Z nowszych (relatywnie) gier, polecam trzecią część Elder Scrolls.
Hmm… piosenka raczej nie w moim stylu, ale dzięki niktto ;)
Ja nie wiem w ogóle co ludzie mają do Deppa. No dobrze, zgadzam się, że lepiej grał wcześniej (Czekolada, czy choćby genialne Dziewiąte Wrota!), ale z chęcią zobaczę go ponownie w Sweeney Todd.
Co do Morrowinda, to grałem już w to chyba ze 3 razy, ale zawsze jakoś po przejściu 80% gry, pozostawiam tę grę niedokończoną. Sam nie wiem dlaczego :D
Dla zainteresowanych. Dzieło Microsoftu o którym rozmawialiśmy nazywa się MySong (zbyt banalna nazwa, żeby Bartek zapamiętał :) ), a próbka jego możliwości znajduje się pod poniższym adresem:
http://research.microsoft.com/~dan/mysong/
O, dziękuję Hubercie, prawdą jest, że do imion, nazw i jeszcze paru dziwnych rzeczy moja pamięć zdaje się nie przywiązywać większej uwagi. Może to i lepiej, szybciej zapomnę o tym szatańskim dziele ;)
Osobiście zamiast notatnika wolę wordpada :)
Ech, a ja chyba nie umiem tak prostoty zakosztować. Jestem cholernym gadżeciarzem i jakoś lubię różne ułatwiacze/zapychacze i wodotryski. Co do gier to się w 99% zgodzę. Faktycznie te tytuły z Klasyki Gier przyciągają mój wzrok. Wiąże się z nimi tyle wspomnień… Kiedyś człowiek odkładał na te gry całkiem niezłe sumy, a teraz… za niecałe 20 zł można nabyć wszystkie części. Ależ ten czas leci… ;-)
:)