8 serwisów, których „wypada” używać

Wujek Dobra Rada Codzienność, Weblife, Wujek 3 Comments

…a które mnie kompletnie nie przekonują

Ostatnimi czasy zacząłem przyglądać się serwisom, którym z jakichś powodów nie darzę na tyle sympatią, by z nich stałe korzystać. Zazwyczaj jest to wynik mojej ignorancji/lenistwa/mojego konserwatyzmu, ale tak czy inaczej zaraz pomarudzę Wam dlaczego ich nie lubię.

Zanim do tego jednak przejdę, pragnę zaznaczyć, że próbowałem używać każdego wymienionego serwisu. Oto z jakim skutkiem:

1. wykop/digg

wykopPomysł, który niby sprawdzał się na początku, wykopu używały osoby, po których bym się tego najmniej spodziewał, często w rozmowach pojawiał się otwieracz „ostatnio na wykopie” i tak dalej, ale… żeby przebrnąć przez tę lawinę informacji trzeba być naprawdę twardym. Szczególnie, że jakieś 90% linków tam zawartych nie dość że mnie kompletnie nie interesuje, to stanowią one jeszcze gorszą stratę czasu, niż del.icio.us, które opiszę pod koniec. Tam przynajmniej wiem dzięki komu marnuję swój czas, a w przypadku wykopu musiałbym już naprawdę nie mieć życia, żeby przeglądać nicki 356 osób, które wykopały fotografię indeksu z narysowanymi penisami i notatką z dziekanatu, żeby rysunki usunąć. Echh…

2. blip/twitter

Ostatnio panuje taka moda, żeby pisząc wpis na blogu, wszystkie wydarzenia odnosić w jakiś sposób do blipa. No to chcę być przecież trendi, wiec tak też zrobię ;)

Prawdę powiedziawszy pogubiłem się już trochę. No bo były już mini blogi, teraz są mikrologi i tak tylko zastanawiam się czym będą nanoblogi (nano to przecież już od lat kochane słowo). Co ciekawe o ile sporo osób bardzo dorosłych i poważnych jeszcze nie tak dawno uważała za „w dobrym smaku” śmianie się z blogów, gdzie nastolatka pisze o tym, jakie buciki sobie właśnie kupiła czy co jej właśnie pani w szkole powiedziała, o tyle oni teraz piszą dokładnie to samo, tylko o wiele bardziej szczegółowo. Żeby tylko nie przegapić kiedy ktoś pije poranną kawę, co właśnie ogląda na TVN-ie (w szczegółach! jakbym nie mógł sobie sam włączyć TV…) czy w którym miejscu w korku na Marszałkowskiej własnie stoją. Echh, porażka…

Jak widać sam go używam, ale raczej w celu minibloga w sidebarze, wpisując coś w rodzaju „myśli dnia” niż co w danej chwili robię. Jak bym był płatnym zabójcą albo może chciał dokonać kradzieży tożsamości, wówczas pewnie blipa bym nie wyłączał. Na początku dodawałem ciekawe osoby. Niedawno stopniowo wywalałem większość, bo tak chrzaniły (i co gorsza używały blipa jako IM!), że po prostu tego znieść nie mogłem. Takie catharsis, brak strachu że zamiast czegoś ciekawego wyskoczy mi informacja, że komuś skończył się papier i musi biec do sklepu.

3. flaker

flakerHeh, ten serwis mnie śmieszył od dawna. Otóż żeby móc korzystać z tego dobrodziejstwa, muszę zostać do niego zaproszony (dostać „zapkę”). I żeby dostać tę „zapkę” muszę poprosić o zaproszenie. Czyli jeżeli nie poproszę, to nie jestem mile widziany? No nie, tak przecież potencjalnego użytkownika potraktować nie można. Dostaję zatem możliwość kupienia zaproszenia… ekskluzywnego, dostępnego dla każdego za 4zł na allegro.

flakerDzięki niemu mam wrzucać fajne obrazki, wideo i linki, pokazywać swoją aktywność w różnych serwisach społecznościowych i być zawsze w kontakcie ze swoimi znajomymi. Hmm… chyba spasuję, za dużo zachodu, wolę wysłać te fajne obrazki, wideo i linki znajomym przez gg, przy okazji nawiązując z nimi miłą konwersację. Taki bardziej społeczny sposób.

4. Allegro

Skoro flaker zmusił mnie już do założenia konta na allegro żeby dostać ich drogocenne zaproszenie (mamusia mnie wychowała, że nie zaczepiam przypadkowych użytkowników, żeby prosić ich o „zapkę”), to opowiem moją krótką historię allegro.

Używałem tego drogocennego serwisu jeszcze zanim był tak popularny. Nie miałem 18 lat i jakoś niewiele kogokolwiek obchodziła prawdziwość mojego kliknięcia „tak” w adekwatnym polu. Po wielu latach mojego dość rzadkiego korzystania z ich usług wysłano mi maila z prośbą o wysłanie im ksera dowodu osobistego, bo ponoć jakiś użytkownik im powiedział, że nie jestem pełnoletni (a w tym momencie byłem hehe). No i oczywiście na pismo z pytaniami co się potem stanie z tym ksero, czy mogę zakryć wszystkie inne dane, który użytkownik dysponował danymi na temat mojego wieku, jakie dane odnośnie mojego wieku oni posiadają i skąd w ogóle (mam prawo do wglądu) oraz kilka innych, nigdy nie otrzymałem odpowiedzi innej niż że odpowiedzi udzielić nie mogą i chcą ksero. Poprosiłem więc o usunięcie wszystkich moich danych osobowych z ich bazy danych. Odpowiedzieli że w trosce o coś tam nie usuną. A muszą. No i kłóć się tu z głupim…

Serwisowi allegro podziękowałem. Po prostu im nie ufam.

5. Flikr

Serwis do dzielenia się fotografiami. Nigdy nawet nie miałem szansy się przekonać czy jestem genialnym fotografem, bo zawsze szkoda mi było kasy na aparat droższy niż zwykła idiotkamera, a i nawet pociągu żadnego nie odczuwałem. Zbiór wielu fajnych fotek, ale w sumie jak już mam oglądać jakieś naprawdę dobre, to chyba wolę zaprosić jakąś koleżankę do galerii niż klikać przed kompem. Tam przynajmniej ktoś je za mnie wyselekcjonował…

6. Last.fm

Tu, podobnie jak w przypadku Flikr, przejawia się moja ignorancja. Otóż większość moich znajomych doskonale wie, że ze mną się nie rozmawia na tematy muzyki. Zazwyczaj słucham radia (Zet, Rmf, Tok, nieraz jazz czy classic), a na odtwarzaczu największa zmiana odbyła się niedawno i polegała na zamianie dwóch piosenek, które mnie po latach słuchania znudziły, na dwie inne, ktorych dawno nie słyszałem. Jestem pod tym względem konserwatystą i last.fm niewiele by wniósł do mojego gustu muzycznego… Swoją drogą o braku potrzeby osiemdziesięcio gigabajtowego iPoda wspominać raczej nie muszę. -80 dla lansu…

7. del.icio.us

del.icio.usIdea tego serwisu jest całkiem niezła; „dzielenie się zakładkami z przyjaciółmi” brzmi naprawdę dumnie. Ale w moim przypadku nie sprawdza się z prostego powodu: szkoda mi czasu na dodawanie zakładek, które są niewygodne w użyciu i tym bardziej szkoda mi czasu na przeglądanie zakładek innych. Design tej strony atakuje mnie niewyraźną lawiną tekstu, która być może jest del.icio.us, ale dla mnie wręcz niestrawna. Męczące.

8. technorati

To ostatni serwis który pozwolę sobie opisać. Dla mnie w sumie nie ma na jego temat wiele do powiedzenia. Wyszukiwarka blogów, niby ma tam jakiś ranking, który wiele i tak nie mówi. Tak czy inaczej wolę jakoś polegać na poleceniach z innych blogów, czy choćby MBL niż używać tego serwisu. Niby zawężone google, ale jakoś nie znajduję dla tego większego zastosowania…

Comments 3

  1. del.icio.us uzywam do otagowania moich zakladek, ale czysto technicznych, głownie pomocnych przy tworzeniu stron, kiedys cos bede tworzyl to szybko wyszukam :)
    a na wykopie czasem mozna trafic na naprawde interesujące rzeczy
    kurde, uzywam 4 z tych serwisow, które wymieniles…

  2. Moim zdaniem trochę nie doceniłeś del.icio.us. Główną ideą tego serwisu jest faktycznie dzielenie się zakładkami ze znajomymi, ale dla mnie o wiele bardziej przydatną rzeczą jest podgląd najpopularniejszych linków dla danego tagu. Moim zdaniem to bardzo przydatne źródło wiedzy niż, ponieważ wskazuje na informacje naprawdę przydane – zasługujące na zapisanie i wrócenie do nich później. To o wiele bardziej trafne linki na diggu czy wykopie.

  3. blipy flakery, i inne typu: co dzisiaj robie, a moze kupcie a moze siusiu, po co to potrzebne? myslalam ze bawia sie w to 12 letnie dziewczynki ale widze ze tez i starsi, szok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *