Blog mitycznego bohatera Lecha Wałęsy
Dużo czasu minęło już od ostatniego wpisu. Długo myślałem o czym napisać i tym razem będzie o koledze po fachu, blogerowi, ale za to bardzo niezwykłemu: Lechu Wałęsie.
Do RSS-a dodałem blog pana Prezydenta kilka tygodni temu, wychodząc z założenia, że nie mam czasu przeczytać jego archiwum, a na bieżąco będę mógł w stanie zapoznać się mniej więcej z tym o czym pisze.
I muszę przyznać, że przykro mi się zrobiło. Cokolwiek by ktoś o Lechu Wałęsie myślał, był on naszym prezydentem, niezależnie od tego czy współpracował z SB czy nie, to gdyby nie on, nie byłoby w tej chwili demokracji i najprawdopodobniej bylibyśmy gorzej rozwiniętym krajem od rosyjskich prowincji. A wiecie o czym tak naprawdę jest blog byłego prezydenta? O tym jak odpiera zarzuty współpracy z SB!
I tak czytając wpis za wpisem doszedłem do wniosku, że to niezwykłe upokorzenie. Tylko do końca jeszcze nie wiem czyje. Czy Polacy próbują upokorzyć siebie, czy też upokorzyć Wałęsę? No bo tak: nasz były prezydent jest jednym z czworga Polaków, którzy otrzymali Nagrodę Nobla (w tym dwojga żyjących!), posiada ponad sto doktoratów, 15 honoris causa, dwa tytuły profesora, najwyższe odznaczenia państwowe niezliczonych państw, jest jedynym żyjącym tak rozpoznawanym Polakiem na świecie i… Polacy polskim zwyczajem go nie szanują. Ba! Nie dość, że nie szanują, oni nawet nie próbują tego ukrywać!
Tutaj nie chodzi mi o polityków, gdyż wiadomo, że “polityk politykowi wilkiem”, ale o nas, obywateli. To przykre, że na blogu Wałęsy oskarżają go osoby, które nie umieją poprawnie pisać w języku polskim, to przykre, że większość nagrań, które odsłuchałem, to nagrania jakichś dzieci. To przykre, że w innych krajach szanuje się osoby, które zrobiły mnóstwo złego, jak np. Amerykanie mimo wszystko szanują Nixona czy Wilsona, a u nas jedyny rozpoznawany na świecie autorytet odpowiada na zarzuty osób, które nie miały tyle odwagi co on albo w ogóle nawet w czasie potrzeby jeszcze nie żyły.
Z innej strony widać też po blogu co zaprząta cały czas głowę Wałęsy. Szkoda, że tak wpływowa osoba musi się użerać z zarzutami społeczeństwa, które w dużym obrazku są wręcz infantylne, a autorytet, kontakty i wpływ Wałęsy unika gdzieś mimochodem. Przez to polska polityka zagraniczna cierpi, bo jak prezydent Kaczyński, pani minister Fotyga czy nawet pan minister Sikorski mają przemawiać (np. w Parlamencie Europejskim), to nie wita się ich owacjami na stojąco tak, jak to się robi gdy prezydent Wałęsa wchodzi na mównicę.
I tak ja, maluczki zwykły obywatel usuwam blog pana Prezydenta z mojego czytnika, by nie patrzeć jak targa się mit bohatera mojego dzieciństwa i jak ów bohater nieudolnie próbuje się bronić.
Podobne wpisy:
- Nie
- Śmiertelna prasówka
- Blogowisko czy blokowisko?
- Dlaczego jeden design strony to za mało?
- Nikt nigdy przez tego pana HONORU pozbawiony nie będzie?
9 komentarzy do wpisu „Blog mitycznego bohatera Lecha Wałęsy”
Zostaw komentarz
Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.










Dołącz do 108 subsrybentów RSS













RSS
Trackback
Wykop
Flaker
Blip
Delicious
Fakt – było nie było prezydent. Ale co się dziwić i jak wymagać szacunku do byłego prezydenta, skoro nawet obecny jest powszechnym obiektem kpin?
Zachód zna innego Wałęsę niż my. Oni widzą w nim wyzwoliciela narodu spod komunistycznego jarzma. My – tłustawego prostaka po siedmiu latach podstawówki, któremu przez przypadek udało dostać się na szczyty. Jakie to polskie! Zgnieść kogoś, dosrać mu, przykopać, widzieć nie zasługi, ale błędy, nie zalety, ale braki.
Nie wiem czy Wałęsa był Bolkiem czy nie (obstawiałbym raczej, że nie – ale nie będę się kłócił). Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że sprawa ta nie jest dyskutowana na płaszczyźnie czysto historycznej (bo wtedy nie wyszłaby raczej poza wąskie grono specjalistów od SB), ale na płaszczyźnie czysto politycznej. Rozdmuchano tę sprawę i nawet gdyby teraz Wałęsa ponad wszelką wątpliwość wykazał, że z SB nigdy nie współpracował – i tak pozostanie etykieta Wałęsa=Bolek, a miliony ludzi nawet nie będą wiedziały, że to nieprawda.
Żeby uściślić, Wałęsa ma wykształcenie zawodowe (elektryk), choć do tej pory nie rozumiem co to ma dla Polaków za znaczenie, skoro najpopularniejszy prezydent Wolnej Polski (p. Kwaśniewski) ma wyższe niepełne, czyli de facto średnie. Wniosek: mają w sumie oboje podobne wykształceni na tym samym poziomie ;)
Co do sprawy TW Bolka, to niestety tak w Polsce jest, że w takim scenariuszu, jaki opisałeś (Wałęsa to nie Bolek), jedyną osobą, której łatkę by zdjęto byłby ś.p. Jan Paweł II, którego przez czysty populizm nie odważono by się o cokolwiek posądzić, w przeciwieństwie do areny międzynarodowej, gdzie Wałęsa i Wojtyła stali zawsze równo koło siebie.
I jeszcze jedna uwaga. Polaków-noblistów było faktycznie czterech, ale w dziedzinie literatury (Sienkiewicz, Reymont, Miłosz, Szymborska). Oprócz tego mamy jeszcze Marię Curie-Skłodowską (dwukrotnie – raz z fizyki, raz chemii), no i rzeczonego Wałęsę. Noblistów natem mieliśmy aż sześciu, a nagrodę tę w sumie zgarnęli 7-krotnie.
Widzisz Hubercie, otóż jest pewna nieścisłość, którą popełnia wielu nauczycieli historii, a wynika to tylko i wyłącznie z niedbałości o przygotowanie i być może po części z ich kompleksów. No i potem ludzie są zdezorientowani. Już tłumaczę o co chodzi.
Maria Curie nie była obywatelką Polski, miała paszport i obywatelstwo francuskie, wyłącznie jej (jej przodków) pochodzenie było Polskie.
Sienkiewicz z kolei był poddanym cara Rosji, więc też Polakiem nie był.
Co do czwórki Polaków to byli to: Reymont, Wałęsa, Szymborska i Miłosz. Gdyby liczyć wszystkich tak luźno połączonych z Polską jak Curie bądź Sienkiewicz, to wychodzi na to, że łącznie z nagrodą Leonida Hurwicza rok temu, “Polacy” otrzymali nobla 16 czy 17 razy.
no… tego nie wiedziałem. Ale wszystko kwestia interpretacji. O ile do Marii Curie Francuzi mogą mieć jeszcze jakieś pretensje (chociaż i tak chyba wystarczy, że “ukradli” nam Chopina – chociaz gwoli scislosci przyznac musze, ze na francuskiej Wikipedii stoi jak byk, że to POLSKI kompozytor), o tyle polskość Sienkiewicza nie powinna u nikogo budzić wątpliwości.
Ale faktycznie, ciekawa sprawa – i teraz bede to prostowal wszem i wobec.
Polska krajem taniej sensacji, i to jeszcze przez wiele lat się nie zmieni.
Zawsze mnie dziwiło, czemu ten mój naród nie potrafi się cieszyć z tego co ma tylko wciąż zrzędzi.
To jest straszne co w tym kraju robią z człowiekiem, przez wiele lat osoba była chwalona itp. w którymś miejscu się ugięła, coś zrobiła, i polskie media widzą tylko to przez następne miesiące.
Kiedyś tylko dotyczyło to prasy, ale z powodu wielu nowych niusów dotyczy teraz to również TV.
Maria Skłodowska-Curie urodziła się w Polsce, w wieku 24 lat przeniosła się do Paryża, rozpoczynając jednocześnie studia na Sorbonie. Poślubiła francuza – przyjmując jednocześnie obywatelstwo francuskie – ale nie zrzekając się polskiego.
I wg. Ciebie nie była polką?
Poprawka: Zgodnie z ówczesnym polskim prawem Maria Skłodowska-Curie utraciła obywatelstwo (lub jak wolisz: zrzekła się) Polski wraz z przyjęciem obywatelstwa francuskiego. Jest to niechętnie nadmieniany fakt w polskich publikacjach, ale z pewnością drogi gościu wspomnienia o tym znajdziesz w jej zachodnich biografiach.
Skłodowska-Curie była Polką, jednakże wyłącznie w głębi jej duszy i poczucia przynależności.
O proszę, nawet w populistycznej polskiej wikipedii jest o tym wzmianka. :)