Jak Polacy mogą przestać żyć zmarłymi?

Wujek Dobra Rada Budka, Codzienność, Wujek, Wyższe piętro 6 Comments

Występują niemal każdego tygodnia. Rokrocznie wydaje się na nie fortunę, by co pięć albo dziesięć lat wydać na nie tyle, co przez cały miniony okres. Celebracje przeszłości stały się polską paranoją, więc czas się zastanowić jak wyleczyć z niej umysły milionów chorych Polaków.

Do tego wpisu zainspirowały mnie niezwykle trafne uwagi Pawła, który na Polandianie opublikował wpis pt. Polacy muszą przestać żyć przeszłością

TrumnaCi, którym nie minęło wiele sezonów Em jak Miłość odkąd byli w szkole, zapewne doskonale to pamiętają. 3 lata początkowego, 3 podstawówy, 3 gimnazjum i 3 średniaka. W sumie 12 lat świstaka. Rok w rok upamiętnianie tych samych zmarłych, wybuchów wojen, rozejmów, konstytucji, narodzin przywódcy religijnego oraz podsumowujące cały rok w jesienne ponure dni – święto zmarłych. Wymień trupa, a powiem ci kiedy za niego świętujemy można by wręcz rzec.

Polacy dziwią się dlaczego wśród nas tak wiele nietolerancji. Cóż się jednak dziwić, że nienawidzimy Niemców, skoro przez 12 lat rozpoczynamy naszą edukację od prania mózgów ilu to naszych przodków zabili. Nienawidzimy Żydów, bo uczymy się na historii o tym jak zarabiali na Polakach, np. w okresie międzywojennym, o ich migracjach w Europie, o dalszej historii i lekcjach religii katolickiej już nie wspominając. O Rosjanach nawet wspominać nie będę, bo można tak w nieskończoność.

Jak to zatem jest, że celebrujemy zgony Norwida, Sienkiewicza i innych tym podobnych? Dlaczego nauczyciele uporczywie wmawiają nam, że Maria Curie i w.w. Sienkiewicz byli Polakami? Otóż mamy kompleksy. Wstyd nam, że Polska nie ma pieniędzy na naukę, przez co celebrujemy naukowców, którzy zrobili coś dla Polski nawet 500 lat temu (Kopernik). Wstyd nam, że w radiu większość puszczanych piosenek to towary importowane z Zachodu, a z polskich stare przeboje Budki Suflera i tym podobnych oraz corocznie wypuszczana sieczka o tym jak dziewczynę zostawił chłopak i się nienawidzą/tęsknią/kochają.

A zatem tak jak w tytule, co zrobić, żebyśmy mogli odciąć się od tego, co było wieki temu, a mogli skupić się na budowaniu fundamentów stabilnej przyszłości naszej Ojczyzny?

tradycjePierwszym moim pomysłem jest wycofanie wszelkiego rodzaju celebracji w szkołach, aby powstrzymać pranie mózgów dzieci i młodzieży. Od upamiętniania zmarłych są lekcje historii, na boga, niech w końcu dotrze do ministrów edukacji, że nikt z uczniów tak naprawdę nie zwraca uwagi na to co się dzieje na apelach, większość ludzi myśli o czymś innym.

Mój drugi pomysł to czczenie wyłącznie „okrągłych” rocznic, np. co dziesiątej, ew. co piątej jeżeli jest jakaś ważniejsza. Nie dość że zwróci to większą uwagę, to doda powagi i nawet będzie można na nie poświęcić większe środki. Po co nam co roku przypominać o Powstaniu Warszawskim, które gdyby nawet zwieńczone było powodzeniem, skończyło by się jeszcze tragiczniej dla Polski (okupacja ziem polskich przez Sowietów w gorszym stopniu niż na Białorusi czy w Estonii)? Poza tym to nie jest impreza jednodniowa, bowiem włącznie z całymi przygotowaniami i imprezami informacyjnymi, często poświęca się na to nawet cały miesiąc, o miesiącach przygotowań już nie wspominając…

Powstanie WarszawskieTrzecim moim pomysłem jest odpodatkowanie wydatków na rozwój nauki, literatury, sportu czy sztuki, prawne ułatwienia w sponsoringu i przeznaczanie zaoszczędzonych pieniędzy z rokrocznych imprez na rozwój tych dziedzin. Wyłącznie nowe sukcesy będą w stanie wyleczyć polską mentalność. Świetnym argumentem na to może być stan, w jaki Polacy wpadli podczas sukcesów Adama Małysza, naszych siatkarek czy Otylii Jędrzejczak. Pieniądze na telanty – znaczne. Duma Polaków – bezcenna!

W tej chwili tylko te pomysły przychodzą mi do do głowy. Wiem, że takie chwycenie Polaków za jaja jest niemożliwe przez ten (ani żaden poprzedni) rząd ze względu na ich obleśny populizm, ale może stopniowe ingerencje w tego typu zmiany również odniosły by całkiem niezłe skutki.

A może są jakieś inne rzeczy, które pomogłyby Polakom przestać żyć przeszłością?

Comments 6

  1. Pytasz sie „A może są jakieś inne rzeczy, które pomogłyby Polakom przestać żyć przeszłością?”

    Nie jestem pewien ale może gdyby jakiś wirus wybił by wszystkich rozpowszechniających kłamstw na temat historii Polskiej?

    Apropo.. nie bądż taki niesmiały i opowiec nam jakie bzdury wpajano ci na temat ilości wymordowanych Polaków w szkole i jakę prawdę odmienną odkryłeś?

  2. Post
    Author

    Hehe, no tak, najlepszy zamordyzm ;)

    Nie za bardzo natomiast rozumiem jak trzecia część Twojego komentarza ma się do tematu tu poruszanego. Może rozwiniesz, żebym mógł zrozumieć, bo wydaje mi się że fatalnie sformułowałeś to pytanie.

  3. Hej,
    Według mnie piszesz głupoty trochę. Masz kilka razy do roku jakąś rocznice to przy tej okazji „świętujesz”. Ile znasz osób (którzy nie są z zawodu historykami) którzy na codzień żyją przeszłością? A z Twoich pomysłów ewentualnie ten trzeci cokolwiek dobrego przynosi. Idąc Twoją logiką powinno sie w ogóle szkoły pozamykać, bo większość dzieciaków nie interesuje się tam niczym. Apele to żaden wyjątek. Poza tym powiedz mi jedno. Co Ci w ogóle moze przeszkadzać w tym, że ludzie znają swoja historię? Starzy ludzie więcej poświęcają jej czasu tak jak i ty na starość będziesz z nostalgią wspominał swoja młodość.

  4. Post
    Author

    @Ryuu: kilka razy do roku rocznicę? W Polsce jeżeli w danym tygodniu nie ma jakiejś rocznicy, to szykuje się na kolejną.

    Pytasz ile znam osób żyjących przeszłością. Sporo. Popatrz ilu z naszych rodaków nienawidzi wspomnianych już Niemców i Żydów. Popatrz ilu wciąż z nostalgią wspomina socjalizm, gdyż nie potrafią odnaleźć się w realiach wolnej gospodarki. Spójrz jak dla wielu osób ważne jest kto był agentem SB a kto nie, zamiast skupić się na tym, aby przyszłość była lepsza.

    Widzisz z tymi szkołami, to nie zrozumiałeś. Chodzi o to, że lekcje historii są od nauki historii, a szkoła zamiast organizować apele i święta powinna wreszcie skupić się na tym do czego została stworzona – na uczeniu. Ja nie tak dawno chodziłem do szkoły i pamiętam doskonale, że nie było miesiąca, żeby jakieś lekcje nie przepadły bo były próby albo już ostateczne występy celebrujące coś tam.

    Na pytanie co mi przeszkadza w tym, że ludzie znają swoją historię ciężko mi odpowiedzieć, bowiem nigdzie tak nie twierdziłem, ale jeśli już bym miał coś powiedzieć, to pewnie fakt, że znają ją wybiórczo ;)

  5. Doprawdy, dobijajace to i meczace. Co roku jedno i to samo, ale z drugiej strony… warto znac swoja historie, warto tez i podkreslac co jest w niej naprawde wazne.

    Z punktu widzenia ucznia – Akademie moze i nudza, ale za to lekcje przepadaja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *