… a zaczyna komercja?

MattWszyscy pamiętamy Gdzie do diabła jest Matt?, prawda? Dziś rano natrafiłem na jego tegoroczne wideo. Oczywiście widziałem je wcześniej, ale teraz sobie obejrzałem pięknie w HD. No i naszła mnie refleksja: ile pozostało z tej idei?

Otóż Matt zwiedza sobie świat, ale czy to tak w sumie jest jeszcze zwiedzanie? Czytając jego dzienniki zauważyłem, że w wielu krajach bywa na dwa, góra trzy dni (np. w Polsce). Jeżeli odliczy się jetlag, kwaterunek, odprawy, przeloty, opóźnienia, jazdy samochodem, zwykły sen, jedzenie, to naprawdę niewiele pozostaje czasu i sił aby poznać kraj. Zacząłem się głębiej zastanawiać…

Spędziwszy w sumie we Włoszech 5 tygodni, ogarnąłem tylko cząstkę tego kraju, mimo że zwiedziłem mnóstwo miejsc! Kiedy Paddy przez dwa tygodnie oprowadzał mnie po Hongkongu, to widziałem wiele magicznych rzeczy, zwyczajów i dzięki niemu trochę bliższy stał mi się ten kulturowy miks. Na poznanie miejsca potrzeba stanowczo więcej niż parę godzin… Ok, jakaś mądrala powie, że uczyłem się w UK dwa lata i Londynu nie widziałem – dobra, dobra… ;)

Z drugiej strony np. tydzień w Turcji, czy dwa tygodnie w Grecji niewiele mi dały, bo spędziłem je głównie smażąc tyłek na plażach i w odpoczywając w zaciszu hoteli. Jaki wyciągnąłem z tego wniosek? Aby poznać miejsce trzeba też zwiedzać, rozmawiać z ludźmi i żyć podobnie jak oni.

Więc na cholerę Matt tak podróżuje? No cóż, rzucił wszystko w diabły, więc tańczenie z ludźmi stało się jego chlebem. Przykry upadek idei. No a może czas zadać sobie to brzydkie pytanie z tytułu, albo raczej je rozwinąć: kiedy Matt skończy tańczyć? Zapewne wówczas, kiedy ludzie przestaną go oglądać. Wątpię by jego pasja potrwała dłużej…

No ale może w tych czasach komercjalizacja jest już nieunikniona?

Podobne wpisy:
4 komentarzy do wpisu „Po cholerę nam Matt? – czyli gdzie kończy się pasja…”
  1. Lan pisze:

    Myślisz, że te kilka w dni danym kraju totalnie nic nie daje? Myślisz, ze nie zamierza wracać do niektórych miejsc?
    To jest taki przyjemny maraton dla rozeznania. Może rozszerzenie podróży nastąpi poźniej, kiedy już nie będzie musiał tańczyc na zawołanie?

  2. brt12 pisze:

    Myślę że coś daje, ale spędziwszy dwa czy trzy dni w jakimś kraju nie powiem, żebym wiele się o nim dowiedział. Matt zapewne będzie odwiedzał różne kraje, gdy skończy się jego przygoda z WTHIM, ale chodzi mi o to, że przeczytanie jego bloga totalnie zabiło magię, jaką wcześniej wyczuwałem w jego filmach…

    Zrobiło się z tego coś jak odhaczanie kolejek w parku rozrywki – niby przyjemność, ale wszystko leci na tempo, i fakt przejażdżki. Magia została przy kasie…

  3. Lan pisze:

    Hm, no to się z tobą totalnie zgadzam. I teraz wiem, żeby już na bloga nie zaglądać. Chcę być jeszcze trochę zaczarowana.

  4. karolka pisze:

    Byc moze jego poczatkowa idea faktycznie gdzies sie zgubila, ale musze przyznac, ze osobiscie chetnie zrobilabym sobie taka objazdowke. Zobaczyc te wszystkie znane punkty na swiecie i moc pokazac, ze wszedzie bylam- bajka :)

Zostaw komentarz

Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.