Marzec Seriali – I – Dla Najmłodszych

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wujek 2 Comments

Nie jest sekretem, że uwielbiam historie – filmy, książki, sztuki czy seriale. Opiniami o filmach dzielę się regularnie, książek ze względu na uczelnię czytam mniej niż dawniej (nie od dziś wiadomo, że oczytany student to oksymoron), na sztuki chodzę nałogowo, a seriale… no cóż, muszę przyznać, że je wręcz uwielbiam. O ile film może opowiedzieć pewną historię, o tyle serial opowie ją bardziej szczegółowo. Poznamy w nim charakter bohaterów na wylot, będzie nam łatwo się z treścią utożsamić i zawsze będziemy mieli ochotę na więcej.

To właśnie ta bliskość bohaterów wydaje mi się najbardziej rozwijająca i pociągająca. Z tego też powodu postanowiłem podzielić się serialami, na których się wychowałem, albo które cenię z różnych innych powodów. Ten tydzień to seriale z okresu mojego dzieciństwa (i trochę później), przyszły tydzień będzie mocno komediowy, następny poświęcę historiom z dreszczykiem, a pod koniec miesiąca zakończę tę serię opowieściami o przyszłości, czyli nauką i fikcją. Mam nadzieję, że taki arsenał wpisów zrekompensuje moją ostatnią nieobecność :)

Mam również nadzieję, że o ile młodsi znajdą tu coś dla siebie, o tyle nieco starsi mile wspomną swoją młodość, tak jak ja z nostalgią patrzę na seriale, na których się wychowałem :)

I – DLA NAJMŁODSZYCH

Alf

AlfGordon Shumway (tytułowy Alf) kochany był przez miliony. Serial od połowy lat ’80 podbijał serca dzieci ku uciesze rodziców, gdyż pełen ciepła i wartości rodzinnych rozwijał elementarne zasady moralności w wielu sytuacjach. Pomimo lat, które upłynęły, wciąż chętnie patrzę na pomarańczony pomarszczony nos. Mimo faktu, że Willie Tanner działa na mnie jak Rysio z Klanu ;)

Bolek i Lolek

Bolek i LolekPrzygody Bolesława i Karola to rdzeń polskiej bajki. Pierwszy odcinek (być może go pamiętacie!) czerpał natchnienie z dzieci autora, które były również pierwowzorem do pierwszego filmu pełnometrażowego (szalały po otrzymaniu strojów od rodziny z Ameryki) – Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie. I tak od 1963 roku powstawał sztandarowy produkt polski, którego nazwą honorowano wszelkie możliwe produkty od kalkulatorów po szkoły i bary mleczne. A dla mnie (pomimo obecnego trendu doszukiwania się skłonności homoseksualnych chłopców ;) ) serial ten zawsze dostarczał jednoznaczny i właściwy przekaz moralny z tempem akcji nieznanym dotychczas polskim bajkom.

Hanna-Barbera / Cartoon Network Studios

Hanna BarberaWytwórnia ta wypuściła wiele niepowtarzalnych, aczkolwiek w pewnym stopniu podobnych do siebie bajek, które z czasem niestety podupadały na treści. Niemniej jednak do klasyki przeszły już bajki takie jak „Miś Yogi”, „Pies Huckelberry”, „Flinstonowie” czy też te stworzone już na potrzeby CN: „Szczenięce lata Toma i Jerry’ego”, „Droopy” czy „Owca w Wielkim Mieście”. Bajki te zawsze wyróżniały się niespodziewanymi zwrotami akcji (jak dla dziecka ;) ) i dość szybkim tempem, dzięki czemu każdy odcinek mijał mi błyskawicznie! Warto nadmienić, iż niegdyś posiadanie kanału Cartoon Network oznaczało natychmiastowy awans w drabinie społecznej i nagle wszyscy chcieli odwiedzać Cię w domu. Bo Cię lubili ;)

Krecik

KrecikKrecik to bardzo nieporadne czeskie zwierzątko. Niemniej jednak dzięki swojemu optymizmowi i sile serca zdobywał przyjaciół nie tylko na ekranie, ale i przed telewizorami. Taki czeski wyraz jedności i wspólnoty, który podobnie jak wiele z wymienianych tutaj bajek – zapytani – wymieniamy jednym tchem. Mnie osobiście Krecik trochę irytował, ale z braku laku nie śmiałem marudzić – w końcu była 19. i to był mój czas! :)

Koziołek Matołek

Koziołek MatołekPostać wspaniałego polskiego bajkopisarza Kornela Makuszyńskiego. Do tej pory chyba każdy z nas po usłyszeniu głównej melodii, potrafi z miejsca wyrecytować: „W Pacanowi kozy kują, więc Koziołek – mądra głowa – błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa”. Zawsze lubiłem Koziołka za trzy rzeczy: za jego niezwykle zróżnicowane przygody, za jego szczupłość (z którą się identyfikowałem) i bródkę (z nią mniej) oraz za to, że ten serial wciągał i to niesamowicie!

Miś Colargol, Miś Uszatek

MisTe dwa misie w sumie średnio lubiłem. Byłem bardzo młody kiedy je oglądałem i już ledwo pamiętam. Niemniej jednak wspominam, jak to nigdy nie potrafiłem rozróżnić który jest który. No i że pierwsze przyszły mi na myśl gdy poznałem znaczenie słowa „jamochłon”. Obecnie są to bajki, których brak akcji doprowadziłbym do snu nawet najbardziej hiperaktywne dziecko. Te spokojne laleczki są po prostu stworzone do trwania w XX. wieku.

Przybysze z Matplanety

MatplanetaW zasadzie to był to program edukacyjny, niemniej jednak zawsze na niego czekałem. Mądry Sigma i wkurzająco zniewieściały Pi (co się dziwić, grany przez kobietę) na polecenie Monitora wyruszali po przygody przy pomocy przemalowanego modelu statku z brytyjskiego serialu Cosmos 1999. Jak dla mnie symbol prodziecinnej edukacji późnego Peerelu, aczkolwiek przyjemnej, bowiem do tej pory mile wspominam tę matematykę przed telewizorem :).

Przygody kota Filemona

FilemonAch, Filemon i Bonifacy! Od małego wychowywałem się z kotami (tak zostało – w końcu mieszkam m.in. z Panną Cicią!), stąd też przygody tych dwóch uroczych kociaków zawsze były bliskie memu sercu. I tak jak tysiące innych dzieci siedziałem przed telewizorami i wczuwając się w Filemona wysłuchiwałem mądrych rad Bonifacego. Warto było :)

Pszczółka Maja

MajaObecnie mało który młody człowiek wie, iż było to pierwsze anime emitowane przez telewizję w Polsce. Nie da się zaprzeczyć, że pszczółkę Maję „wszyscy znają i kochają”. No może teraz już nie tak bardzo, bowiem patrząc z perspektywy dzieci spędzających życie przy Cartoon Network, trudno im skupić oczy na jednym, niemalże nieporuszającym się (ok, czasem sobie bzyknie na drugą stronę ekranu) punkcie. Być może przesadzam, ale pomimo mojego uwielbienia do P. Mai w dzieciństwie – nie torturowałbym nią moich dzieci mając do dyspozycji tak wielki wybór innych bajek!

Reksio

ReksioNo cóż, Reksio jak to każdy łaciaty kundelek miał wielu wiernych przyjaciół – inne psy, koty, kury, swoich właścicieli i… wiernych widzów. Tego psa wręcz nie da się nie lubić i przyznać trzeba, iż w porównaniu do swojej ówczesnej konkurencji – jego dynamika wręcz powalała na kolana. Jego przygody obfitowały w różne, intelektualnie wciągające przygody, które nieraz kipiały wręcz poczuciem humoru. Obecnie już nie ma miejsca dla „nowego” Reksia, a szkoda, bowiem ta bajka wiele więcej uczy niż jakieś nowoczesne Atomówki.

Sąsiedzi

SąsiedziKolejna dobra czeska bajka, która miała przygotować młodego człowieka do życia w socjalistycznym świecie. I wyszło, bowiem udało się wytłumaczyć dzieciom dlaczego jak pan hydraulik przychodzi naprawić mamusi kran, to po dwóch godzinach instalacja wodno-kanalizacyjna jest obkuta z tynku. Konsekwencje wbijania gwoździ przez fachowców również były pouczające :) No i oczywiście dziecię wnioskowało, że skoro panowie dokonują napraw, to zapewne każdy obywatel jest w posiadaniu samochodu, stołu do bilarda, o własnym domu nie wspominając. Tak, to była niezwykle edukująca bajka… ;)

Smok Wawelski

Smok WawelskiCo ciekawe tytuł tak zapamiętany, de facto nosił w sobie imię Baltazara Gąbki i jakichś tam przygód i porwań. Ów pana Gąbki nie pamiętam, za to S. Wawelskiego z kucharzem Bartolinim do tej pory z przyjemnością wspominam. To niesamowite jak pojawienie się na scenie przebiegłego Don Pedro podnosiło napięcie, że nawet mama wołająca na kisiel nie potrafiła człowieka oderwać! Smok Wawelski, zaraz obok Koziołka matołka, Lecha Wałęsy i autobusów Solaris powinien być według mnie najbardziej promowanym produktem exportowym Polski.

Smurfy

SmurfyTe jednopłciowe stworzenia (aczkolwiek Gargamel stworzył jedną pannę, druga też gdzieś wypączkowała) podbiły serca widzów na całym świecie, jednak w Polsce zawsze były najpopularniejsze. Z tego też powodu będziemy jednym z pierwszych krajów, które w przyszłym roku obejrzą nowy pełnometrażowy film z ich udziałem. Czy będzie wyglądał tak jak na okładce obok – tego jeszcze do końca nie wiadomo, jednak osoby z mojego pokolenia z chęcią dowiedzą się o co tak naprawdę chodziło z drzewem genealogicznym Papy Smerfa.

Walt Disney

Walt DisneyNajwiększa wytwórnia filmów animowanych na świecie (o niebo lepszych niż Hanna-Barbera) to temat rzeka. W swoich czasach Chip & Dale, Myszka Miki, Gumisie, Kubuś Puchatek czy Kaczor Donald byli obiektem coniedzielnego pożądania. 10.00 na TVP, dobrze pamiętam? Ten ostatni był jeszcze pożądany jako papierowy dodatek do gum do żucia o rekordowo krótkim, aczkolwiek wyrazistym smaku. Nie sposób opisać jak przygody Disneyowskich bohaterów wpłynęły los świata. Niemniej jednak jako zagorzały fan Kaczora Donalda w dzieciństwie (miałem wszystkie komiksy od nr 1!) zawsze wolałem Myszkę Miki z komiksów niż z seriali. Jakoś gwiżdżąca i machająca gumowymi rękami podczas ucieczki mysz nie przemawiała zbyt do mnie. A co do Brygady RR – achhh wspomnienia…

Looney Tunes (Warner Brothers)

Warner Bros.To już może produkty dla nieco starszych, bowiem pełne przemocy, niemniej jednak umieszczę je tu ze względu na prostotę fabuły. Królik Bugs, Kaczor Daffy, Porky i Sylwester to był wraz z postępem sztandarowy repertuar szkolnej świetlicy. Nic tak nie przykuwało uwagi dzieciaków jak akcja szybsza od prędkości światła i pięć uderzeń kowadłem zwieńczone lecącym fortepianem w czasie jednej minuty. No i… czy trzeba pisać coś więcej? :)

Jeszcze w tym tygodniu: młodzieńcze seriale dla młodszych i… starszych!

Z pewnością pominąłem wiele, dlatego z chęcią dowiem się od czego Wy zaczynaliście oglądać telewizję i co polecilibyście dzieciakom!

Comments 2

  1. Doskonale dobrane bajki. Pamiętam gdy byłam młoda i piękna xD [Jak to banalnie, a zarazem rozdzierająco smutno brzmi xD] Ale tak na serio! Pszczółka Maja, Reksio, Krecik, Looney Tunes itp; to bajki które wręcz uwielbiam oglądać do tej pory od czasu do czasu. Dzisiejsze Bajki to jest po prostu jedna wielka KUPA [przepraszam za określenie, ale inaczej tego określić się nie da] Zabijają się nawzajem, agentki które latają… ;/ Po prostu SZOK ;/ A najgorsze jest to, że takie właśnie bajki oglądają już coraz młodsi… W życiu nie włączyłabym swojemu dziecku bajki w której leje się krew… Potem rodzice się dziwią, że dzieci agresywnie się zachowują… BA! Używają przemocy wobec rówieśników…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *