Marzec Seriali – I – Dla Młodszych i Starszych

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wujek 8 Comments

Z wczesnego dzieciństwa szybko się wyrasta i podąża ku dorosłości. A zatem przedstawiam zapowiadaną już drugą część tego-tygodniowej porcji seriali.

DLA MŁODSZYCH I NIECO STARSZYCH ;)

Beverly Hills 90210

AlfSerial ten najbardziej kojarzy mi się ze starym porzekadłem, jak to „każdy z każdym”, czyli młodzieżową „Modą na Sukces”. Chyba najbardziej kultowy serial o amerykańskiej młodzieży jaki kiedykolwiek powstał miał również inną – wówczas zaskakującą Polaków – cechę. Otóż aktorzy tam grający wyglądali ponad swój wiek. Jak nas jednak uczy Hollywood – w Stanach młodzież wygląda zawsze pięć lat doroślej od swoich europejskich kolegów. To pewnie przez niezdrową żywność.

Cudowne lata

AlfHmm… miło wspominam ten serial przez jego beztroskę. Historia ciapowatego Kevina ma w mojej pamięci szczególne miejsce, gdyż był to jeden z pierwszych zagranicznych seriali, który skierowany był nawet nie tyle do młodzieży, co do osób przygotowujących się do jakże pożądanego wstąpienia w tę grupę. Osadzenie tego serialu w Ameryce lat ’60 i ’70 dodawało tego swoistego klimatu spokoju, gdzie faktycznie byliśmy w stanie uwierzyć, że w małomiasteczkowej świadomości świat zewnętrzny jeszcze nie zawitał. No i to zakończenie – jak to możliwe że Kevin i Winnie nie pobrali się! :(

Do przerwy 0:1 (ten z filmu Paragon Gola!)

AlfPomimo mojej awersji do piłki nożnej ten serial bardzo mi się podobał i film na czarnej taśmie oglądałem chyba wręcz w regularnych odstępach. Przygody niesamowicie pomysłowego Paragona były czymś o czym każdy dzieciak marzył – kradnie piłkę z zawodowej drużyny, kajakiem ucieka na Jawę, o mało zresztą przy tym nie tonąc, zostaje porwany przez oprychów, ciągle ucieka (przed owymi kanciarzami bądź też przed milicją), wspina się gdzieś po rusztowaniach, co przepłaca wylądowaniem w szpitalu, ale koniec końców zyskawszy wielu nowych znajomych, jego drużyna „Syrenka” wygrywa turniej piłkarski. I to wszystko osadzone w polskich realiach ;)

Doctor Who

AlfPrzyznam szczerze, że mimo iż pamiętam stare odcinki, to chyba najlepiej będzie zareklamować te nowe, produkowane od 2005. roku. Są one według mnie jeszcze lepsze i z nostalgią patrzę jak nowoczesna technika rozwija wątki ukrócone w roku 1989 (wówczas przerwano produkcję tego serialu!). Być może nie był to serial tak popularny w Polsce, lecz w Wielkiej Brytanii do tej pory zarówno każdy dzieciak jak i dorosły zna historię Władcy Czasu. Być może ktoś zarzuci, że ten cukierkowy serial skierowany jest do geeków żyjących komiksami, ale ja taki właśnie byłem i całkiem mi z tym dobrze :]

Drużyna A

AlfSerial legenda, obok wyśmiewanego przez wszystkich MacGyvera dawał trzydziestominutową dawkę adrenaliny zarówno dla dużych, jak i małych. Nie pamiętam by mimo licznych strzelanin polała się tam choć kropla krwi, jednak morał zawsze pozostawał ten sam – nawet jak jest do kitu, to przy odrobinie wysiłku da się zrobić, żeby było dobrze. I w ten sposób zapomniani już aktorzy pozostali w naszych sercach do tej pory. Ja wciąż dla rozbudzenia na zajęciach nucę pod nosem: Taaadadaaa tatata, tadadadadaaa, tat, tadadadaaa…

Hanna-Barbera / Cartoon Network

AlfWspomniane już w poprzednim wpisie studio najbardziej słynie ze swojej oferty, z której przyjemność czerpać mogą również dorośli. Kreskówki takie jak „Dwa głupie psy”, „Johnny Bravo”, „Laboratorium Dextera” czy „Krowa i kurczak” na stałe zagościły wśród młodzieży. Co prawda doszły mnie słuchy, że te kultowe kreskówki nie są już wyświetlane, ale mam nadzieję że to nieprawdziwa zakłamana bzdurna ściema. Toż to dziedzictwo narodowe!

Joan z Arkadii

AlfZacząłem to oglądać nudząc się w weekendy. Szkoły z internatem w Wielkiej Brytanii pustoszeją często na ten czas i do domu wraca ten kto tylko może. Wówczas na ratunek przychodzi fakt, że szkoła taka to jedna wielka giełda wszelkich plików wideo i gier. Tym sposobem trafił do mnie ten produkt, którego pewnie normalnie bym nie obejrzał. Historia dziewczynki rozmawiającej z bogiem w sumie całkiem mnie wciągnęła :)

Knight Rider

AlfByć może obecnie patrzy się na Hasselhoffa z uśmiechem na twarzy, nie można się powstrzymać ze śmiechu widząc jak jego piosenki kochane są za Odrą. W sumie ok, ja też kocham Jump in my car :D Tak czy siak pamiętam jak KITT był absolutnym marzeniem każdego dzieciaka na każdym podwórku. Szybka akcja, buchaj z wylaszczonymi panienkami… wróć! Nie ten serial. Tak czy siak miło się wspomina „nieustraszonego” czy jak go tam na polski przetłumaczyli. Take him out of here! ;)

One Tree Hill

Alf Serial w którym co kilka odcinków ktoś jest w szpitalu. Warto również wspomnieć o tłumaczeniu tytułu, którego jak zwykle dokonał jakiś telewizyjny matoł z kompleksem wieku średniego. Chociaż w sumie patrząc na inne tłumaczenia seriali młodzieżowych – w tym medium pracują tylko idioci. Tak czy siak sam serial jest całkiem niezły i opowiada o grupie młodzieży (raz jeszcze: odejmij z 10 lat od wyglądu) z miasteczka Tree Hill. Co ciekawe motywem przewodnim na początku była szkoła i koszykówka, a obecnie bohaterowie są już dorośli. Wczoraj dowiedziałem się, że grała tam pewna znajoma, więc pewnie wkrótce ponownie dowiem się co u państwa Scottów słychać ;)

Podróż za jeden uśmiech

AlfDebiutancki serial duetu Filip Łobodziński – Henryk Gołębiewski, do tej pory uważany zresztą za najlepszy! Przygody dwóch kuzynów, Poldka i Dudusia, którzy po zakończeniu szkoły wybierają się nad morze. Niby nie ma nic nudniejszego, ale… chłopaki zamiast pieniędzy mają niesamowitą zdolność ładowania się w kłopoty. Ich przygód nie sposób wymienić i siedem odcinków tego serialu wciąż mogę oglądać w kółko. Takie swoiste „mimry z mamrami na mamrach z mumrami” :)

Siedem życzeń

AlfWszyscy chyba wiedzą, że mam słabość do kotów, a w szczególności równie magicznych, jak Rademenesa, którego znalazł pewien trzynastoletni chłopiec. Futrzak obiecał spełnić siedem życzeń bohatera, a przy tym zostaje jego oddanym przyjacielem. Serial może nie tak wymyślny jak uwielbiana przeze mnie „Akademia Pana Kleksa”, ale za to ma przeboje niezapomnianego zespołu „Banda i Wanda”.

Spellbinder

AlfHeh, pamiętam jak będąc mały z zapartym tchem oglądałem ten serial. Był mi on bliski nawet nie dlatego, bo była to produkcja australijsko-polska (czyt. również polscy aktorzy ze swoimi śmiesznymi akcentami), ale część zdjęć odbywała się na bliskiej memu domowi Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. W ten sposób chodząc w weekend po jakimś zamku mogłem poczuć się choć trochę jak w magicznej krainie. Jak tak myślę, chyba jeden z ulubionych seriali dzieciństwa :)

Stawiam na Tolka Banana

AlfStare miał dżinsy, starą koszulę, W dziurawych kamaszach szedł… – te słowa brzmią znajomo chyba każdemu. W sumie niewiele pamiętam z tego serialu. Chłopaki zawsze ładowali się w kłopoty (standard :) ) ale wszystkie problemy potrafili w uczciwy i sprawiedliwy sposób rozwiązać. Niby kolejny stary serial, niby znów o tym samym (dzieciaki w kłopotach), ale – znowu – można do znudzenia oglądać :)

Trup jak ja (Dead Like Me)

AlfTa pozycja wylądowałaby pewnie pod angielskim tytułem, ale nie chciałem mieć samych zachodnich produkcji na głównej ;) Spodobał mi się ten serial przez jego luźne podejście do śmierci oraz pokazanie, że fakt iż ktoś odejdzie nie musi koniecznie oznaczać końca dla innych. Dość podobne podejście do tego, które opisałem jakiś czas temu. Taki serial w sam raz na oczyszczenie ponurej atmosfery :)

Zdarzyło się jutro

AlfAch, ten serial z dzieciństwa. I to kolejny z kotem (hurra!). Tak w ogóle to chciałbym się wreszcie dowiedzieć o co chodzi z tym cholernym pchlarzem, bo scenarzyści chyba umyślnie chcieli wkurzyć widzów i serial zakończył się przekazaniem daru jakiejś dziewczynce. Chyba wiemy skąd inspirację czerpali twórcy „Lost”. Niemniej jednak mimo swojej naiwności serial ten zawsze budzi we mnie miłe wspomnienia. Takie serialowe ciepłe kluchy :)

Tym wątkiem o jutrze kończę seriale na ten tydzień, a kolejny utrzyma ponostalgiczny uśmiech na twarzy mocną dawką komedii!

Comments 8

  1. Ja na moim blogu także planuję post o serialach (takie „Top 20”), które z pasją oglądałem za młodu. Kultowe „Cudowne lata” (ech, ten kawałek „With A Little Help From My Friends” Cockera w czołówce!) i „Drużyna A” z całą pewnością się tam znajdą!!!
    Pozdrawiam

    P.S. A do Wujka na herbatę (gdyż kawy nie piję) będę od dziś wpadać częściej! :)

    1. Post
      Author

      Mam nadzieję, że dasz Krzyśku jakiegoś trackbacka, nie chciałbym ominąć czyjejś listy. Tak naprawdę u mnie z pewnością wiele pominąłem (i pominę w nadchodzących wpisach), więc z chęcią przypomnę sobie te seriale, do których moja pamięć nie dotarła :)

      Jeśli natomiast chodzi o herbatę, to obawiam się, że mam tylko zieloną, więc na nią zapraszam ;)

  2. Ha Beverly Hills to było to! Jednak najbardziej lubiłam zajadać się co sobotnim serialem o młodym i wybitnym lekarzu: Doogie Howser :)
    Ciekawe co teraz ogląda młodzież w sobotnie poranki…

    1. Post
      Author
    2. Jako przedstawicielka „dzisiejszej młodzieży” mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że co sobotę rano stoję na przystanku i czekam na Huberta :)

      Kilka lat temu, kiedy jeszcze miałam więcej wolnego czasu w sobotnie poranki na Polsacie oglądałam „Joan z Arkadii”. :)

      1. Post
        Author
  3. Cudowne lata
    Szczerze powiedziawszy tej pozycji jako w ogóle nie kojarzę :/

    Doctor Who
    Doktorka oglądałem przypadkiem kilka odcinków, ale jakoś nie mogę przysiąść by się za niego wziąć na poważnie :/

    Drużyna A
    Szczerze powiedziawszy, nawet ostatnio zacząłem zbierać DVD załączone od pewnego programu TV. Niestety mimo niskiej ceny (5zł za DVD z 2odcinkami) w połowie przestałem kupować z kilku powodów. 1) Mając pół serii oglądałem tylko z 4-6 odcinków. 2) Pierwszy sezon był totalnie skichamy jeśli chodzi o kolejności odcinków 3)Parę tygodnie przed zaprzestaniem, wydawca wydał 1 sezon w BOXie z pudełkami slim (egzemplarze z gazety były w dużych). I niestety teraz na półce leży 1/2 odcinków drużyny. A najgorsze iż później też wydawali naprawdę ciekawe klasyczne seriale.
    Zobaczymy jak się spisze najnowszy film o drużynie.

    Knight Rider
    Jak do klasyka nic nie mam, to strasznie mi żal 2 remake tytułu Kinght Rider (2008). Który na początku był co prawda kiepski, jednak pod koniec wrócił do klimatu klasyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *