Marzec Seriali IV – Science Fiction
To był chyba najbardziej serialowy miesiąc w historii. Zaczęliśmy od seriali dla najmłodszych i troszkę starszych, w drugim tygodniu było dużo komedii zarówno kreskówkowych, jak i tradycyjnych, w trzecim historie z dreszczykiem, a dziś na koniec coś o przyszłości, czyli najlepsze serialowe Science Fiction :)
Babylon 5
W zasadzie dzisiejsze zestawienie rozpoczyna największa fantastyczno-naukowa telenowela polityczna. Historia stacji Babilon 5 sięga roku 2254, kiedy to potrzebowano znaleźć miejsce, w którym rozwiązywane będą wszelkie międzygwiezdne konflikty. W zasadzie nie ma co więcej na ten temat pisać. Wielu lubi ten serial za głębię fabuły
, jak dla mnie za dużo paplania, za mało akcji.
Battlestar Galactica
Remake serialu z późnych lat ’70. Fabuła raczej nie zaskakuje, bowiem opowiada ona historię ludzkości, która postaniwła się pobawić w boga i stworzyła rasę Cylonów, inteligentnych maszyn. Ów dziatki wypowiedziały rodzicom wojnę i… zniknęły. Z czasem powróciły i zmiotły z planety wszystko co po niej na dwóch nogach stąpało. Kapitan statku-muzeum jakimś cudem ocalał i od tamtej pory prowadzi nierówną walkę pomiędzy jego mini-flotą, a przeciwnościami losu, które napotyka w drodze powrotnej do… Ziemi.
Czynnik PSI
Serial jest jakby połączeniem Z archiwum X
i The Outer Limits
. Grupa naukowców z Office of Scientiffc Investigation and Reserch (OSIR) prowadzi badania nad zjawiskami paranormalnymi. Z pewnością pamiętają ten serial fani RTL 7, a potem bodajże Tele 5 (to Tele 5 ma widzów?! :o ). Ot taki serial z natury tych, które lubię najbardziej, czyli każdy odcinek o czymś innym. Super do porannej kawy!
Gwiezdne Wrota / Atlantis
Serial, który – na przekór większości innych – powstał w oparciu o film. Pomysł nie dość, że szalony, to jeszcze wielce udany. Serial nadawany przez 10 lat non-stop doczekał się swojego spin-offu: Atlantis. Choć obie serie miejscami przynudzają, to trzeba przyznać, że serial całkiem wciąga. Co ciekawe, to chyba pierwszy przypadek, w którym stworzono dwa filmy na podstawie serialu, który powstał na podstawie filmu. I też im nawet wyszły :)
Heroes
Jestem konsumentem masowym. Czytaj: pożeram seriale masowo. Serial zaczynam oglądać i oglądam seriami przez parę tygodni. Heroes zacząłem oglądać i skończyłem na drugim sezonie, kiedy to produkcja stanęła ze względu na strajk reżyserów. Muszę jednak przyznać, że całkiem niezła fabuła. Ot taka sobie bajeczka dla marzycieli :)
Kyle XY
Kolejny serial, w którym zatrzymałem się gdzieś koło drugiego sezonu. Ponoć dwa tygodnie temu wyemitowano końcowy odcinek, choć serial ma tylko trzy sezony. Historia zaczyna się jednak ciekawie, bowiem opowiada o chłopaku, który obudził się nago w lesie i nic nie pamięta. Gdy udaje się do pobliskiego miasteczka okazuje się, że nic nie pamięta, ma rodzinę, ale nawet z nią nie porozmawia, bo… nie pamięta jak. Powód tej sytuacji jest łatwy do przewidzenia, ale serial i tak miejscami całkiem nieźle trzyma w napięciu. Taki tam dla nastolatków :)
The Outer Limits
Muszę przyznać, że choć serial miejscami mocno naiwny, to darzę go wielkim sentymentem. Jeden z tych seriali, które zmuszają do myślenia na zasadzie “a co gdyby…”. Niepołączone ze sobą odcinki przedstawiają świat nieraz na pozór zwyczajny, jednak każdy odcinek w jakiś sposób odkrywa tajemnice naszej percepcji. I z tym głos z (genialnej) czołówki się nie myli: od teraz oni mają kontrolę nad Twoją wyobraźnią
;)
Star Trek

Serial-kombajn
, serial-legenda
, serial-uniwersum
– określeń dla tej sagi nie brakuje. Historia Gwiezdnej Wędrówki zaczęła się w 1966 roku wraz z pojawieniem się serialu pt. Star Trek, z czasem nazywanego Star Trek: The Original Series. Serial zdobył tak wielką popularność, że gdy w 1987 powstał legendarny Star Trek: Następne Pokolenie, od razu zapisał się w kartach historii produkcji Science Fiction. Z czasem producenci doszli do wniosku, że sagę należy odświeżyć, dlatego nie kończąc poprzedniego serialu, stworzono kolejny, Star Trek: Deep Space Nine, który choć przez pierwsze dwa sezony złośliwi nazywali Deep Sleep Nine
, to z czasem zapracował sobie na rzeszę wiernych fanów. I tu znów, ledwo rozpoczął się serial o stacji kosmicznej, od razu stwierdzono, że Star Trek jednak jest o wędrówkach, dlatego postanowiono wysłać okręt tam, gdzie jeszcze nikogo nie było. I tak powstał Star Trek: Voyager. I tu o ile Voyager wprowadził lekki powiew świeżości, o tyle na nim w zasadzie skończyły się sukcesy. Przyszedł bowiem czas Star Trek: Enterprise, który pożył dość krótko, bowiem tylko 4 lata. O ile ten ostatni nie jest dla fanów zbyt satysfakcjonujący, o tyle warto sobie przypomnieć historię statków Enterprise, Federacji i czekać z nadzieją, że kiedyś w końcu skończą produkcję Star Trek Online…
Strefa mroku
Serial, który przeszedł do historii. Niezwykle podobny do The Outer Limits. Kolejny majstersztyk połączenia fantastyki i nauki z horrorem, tak by każdego widza wprowadzić w osłupienie. O ile pierwszy sezon z lat ’70 nie tryska techniką, o tyle zainteresować Was może np. ostatni sezon, już z XXI wieku. Gorąco polecam!
Z archiwum X
Pozycja na tyle kultowa, że nie ma chyba osoby, która by jej nie znała. Wiele osób uważa, że najdłużej nadawany serial si-fi, jednak tytuł ten należy do StarGate – Archiwum na antenie było tylko
9 lat. I w ten oto sposób dorobiło się niezliczonej rzeszy fanów, choć bywało że sezony różniły się znacząco jeśli chodzi o jakość. Serial ten wiele ucierpiał ze względu na – naturalnie – duże koszty produkcji i niewielki budżet. Tak czy inaczej jeśli jest jakiś serial si-fi, którego akcja dzieje się tu, na Ziemi, to właśnie ten zapisał się w w historii jako naj naj. I słusznie :)
Zagubiony w czasie
O tym serialu już od dawna nikt nie pamięta – a szkoda! Historia naukowca, który chciał udowodnić, że można podróżować w czasie, ale… wyszło mu za nadto. Dzięki temu podróżuje w czasie z zagadkową prawidłowością, bowiem po udzieleniu komuś pomocy znów znika. Typowy prorodzinny amerykański serial przełomu lat ’80 i ’90. Ale mi tam się podoba, czas mojego dzieciństwa :)
Ziemia: Ostatnie starcie
Serial autorstwa Roddenberry’ego, pomysłodawcy Star Trek. Historia przybycia Taelonów, rasy która w zamian za schronienie, pomogła wyleczyć Ziemię z głodu, zanieczyszczeń i takich tam. Okazuje się jednak (o niespodzianko!), że mogą oni mieć jakieś inne zamiary i w związku z tym powstaje ruch oporu. Co ciekawe – Taelonowie wcale nie są tu takimi szwarccharakterami! Jak zwykle wyprodukowany po części w światowej kolebce filmów sci-fi – Kanadzie.
4400
Prawie cztery i pół tysiąca ludzi zniknęło na przestrzeni XX w. Pewnego dnia wracają, mając tyle samo lat i… każdy z nich ma wyjątkowe umiejętności, niewytłumaczalne z punktu widzenia nauki. Coś pomiędzy Lost a Heroes. Serial wiele ucierpiał przez strajk scenarzystów. Wiele
, bowiem zatrzymano jego produkcję i nie wznowiono po czwartym sezonie, mimo wielu niewyjaśnionych wątków. Niby każdego szkoda, ale 4400… trochę bardziej :)
Podobne wpisy:
- Marzec Seriali – II – Komediowe kreskówki
- Marzec Seriali III – Z dreszczykiem
- Marzec Seriali – I – Dla Młodszych i Starszych
- Marzec seriali II – Komedie
- Marzec Seriali – I – Dla Najmłodszych
Brak komentarzy do wpisu „Marzec Seriali IV – Science Fiction”
Zostaw komentarz
Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.










Dołącz do 108 subsrybentów RSS













RSS
Trackback
Wykop
Flaker
Blip
Delicious