Dni wolne od pracy czyli gówno prawda

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wyższe piętro 16 Comments

Czas wolnyW takich tematach zawsze podkreślam, że wkurzają mnie Chrześcijanie. Wkurzają mnie swoją zadufałością, swoim obnoszeniem się z religią i odwiecznym wciskaniem jej innym w twarz. Wkurzają mnie również pseudoliberałowie, tacy jak Donald Tusk, który będąc prezesem rady ministrów jest skrajnym populistą w kwestiach religijnych (tzw. chrześcijańska demokracja).

Prawo pracy w artykule 11. stanowi:

Jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu na (…) religię (…) a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nie określony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy – jest niedopuszczalna. (Źródło)

W związku z tym pracodawca nie dość że musi dostosować się do ustawy o dniach wolnych od pracy, to ponadto musi płacić za dnie wolne od pracy w przypadku osób innych wyznań. Postarałem się wybrać najważniejsze święta najpopularniejszych religii i zobaczyć ile dni pozostanie do pracy:

  • Święta państwowe/okolicznościowe (4): 365 – 4 = 361
  • Chrześcijaństwo (59): 365 – 59 = 302
  • Islam (11): 302 – 11 = 291
  • Judaizm (14): 291 – 14 = 277
  • Hinduizm (9): 277 – 9 = 268
  • Buddyzm (4): 268 – 4 = 264

Nie jestem religioznawcą, ale z moich prostych kalkulacji wynika, że ok. 30% roku firma powinna być zamknięta. Dlaczego zatem jeżeli jestem wyznawcą innej religii, niż ta Jedyna Właściwa, nie mam prawa dzisiaj pracować? Dlaczego nie mam prawa zakupu produktów pierwszej potrzeby (takich jak chleb czy masło) czyli de facto dlaczego mam obowiązek postu w święto jakiejś tam religii? O to dlaczego moje dziecko musi odbywać każde zajęcia w klasie z krzyżem nie będę już wspominał…

Powiedzcie mi zatem – czy tylko ja jestem jakiś inny, że mnie to wkurza? A może uważacie, że Polska powinna być krajem jednowyznaniowym?

Pracodawcom polecam z kolei następujący artykuł.

Comments 16

  1. Czemu od razu postu? „Chleb czy masło” jest praktycznie tak samo świerzy wieczorem, kiedy się go kupi, i rano następnego dnia – trza być przewidywalnym ;)

    Polska jest krajem Katolickim, i póki te 90% społeczeństwa będzie deklarować w badaniach, że są Katolikami, raczej takim pozostanie – a krzyże nie są jakąś specjalną dyskryminacją chyba… więc co Ci w nich przeszkadza…?

    I skąd wziąłeś liczbę 59 na liście, przy najważniejszych świętach Chrześcijańskich? Ja liczę i liczę, i jakoś nie mogę się naliczyć więcej niż 7-8… może się nie znam, ale i tak więcej najważniejszych przypomnieć sobie nie mogę… ;)

    1. Post
      Author

      Oczywiście, jedzenie przez jeden dzień się nie zepsuje, ale dlaczego każdy obywatel ma pamiętać, by zrobić zakupy dzień wcześniej tylko dlatego bo chrześcijanie mają swoje święto?

      Przeszkadza mi na przykład fakt, że nie ma partii liberalnej (takiej, która przedkłada prawa jednostki nad prawa ogółu). Ogólnie już mówiąc chodzi o to, że nie uważam aby fakt, iż urodziłem się w jakimś kraju zobowiązywał mnie do świętowania religii innych wyznań, bycia budzonym o 6 rano w weekend przez hałas innej religii, która zbiera się do modłów czy choćby wieszania symboli religijnych tylko jednego wyznania.

      Co mi w nich przeszkadza? To już sprawa na dłuższą dyskusję, ogólnie rzecz biorąc mniejszości religijne nie mają prawa do równej ekspozycji swoich symboli. A to nie fair.

      Do 7 najważniejszych świąt dodaj wszystkie niedziele (dni ustawowo wolne od pracy). Nie mówię tutaj że to źle, że są one wolne, ale wedle nauk tej religii wszystko powinno być zamknięte, a nie tylko większość.

      1. Oj, przesadzasz – spójrz na to z innej strony – nikt Ci nie każe iść do pracy, masz cały dzień dla siebie… ;)

        Co do hałasu – Chrześcijanie budzą Cię o 6-tej rano?

        To polecam zgłosić odpowiednią obywatelską propozycję zmian w ustawie, ja ze swojej strony nie miałbym nic przeciwko (oczywiście, jeśli np. w takiej klasie jest uczeń wyznający inną religię oraz zasygnalizuje chęć powieszenia na ścianie swojego symbolu) :)

        Tyle, że w niedziele i tak większość jest otwarta, a ich „wolność od pracy” oznacza tylko tyle, że nie można pracownika zmusić do pracy w tym dniu…

        1. Post
          Author

          Tak, niby fajnie mieć dzień wolny, bo polenić by się chciał każdy, ale każdy dzień wolny od pracy to wielomilionowe straty dla gospodarki. A można przecież pójść na kompromis, np. organizacja pracy jak w sobotę albo zwiększenie dni urlopowych tak aby każdy mógł sobie wybrać swoje święto wedle uznania (wyznania ;) )…

          Co do tej 6. rano to powiem tyle – mieszkam w centrum warszawy i mam dwa kościoły tuż obok. Jeden – ewangelicko-reformowany, drugi katolicki. Nie mogą dzwonić naraz, więc mają kilkuminutowy shift. Masakra.

          Propozycje obywatelskie już były – zlał je rząd ten, poprzedni itd. ;)

          1. Jeśli chodzi o propozycję obywatelską, to jeśli uzbiera się bodajże 100 tyś podpisów, to rząd ma obowiązek się tym zająć…

            A co do kościołów, to współczucie w takim razie – pozostaje tylko pójść do nich i grzecznie poprosić/zgłosić to na policję/przyzwyczaić się… ;)

            1. Post
              Author

              Zająć nie znaczy rozpatrzyć pozytywnie ;) A polska polityka jest zbyt konserwatywno-populistyczna aby taka ustawa mogła przejść…

    1. Post
      Author

      Ja ze swojej strony nie instalowałem żadnego pluginu wspierającego cocomment. Wiem, że większość blogów opartych na WP jest mimo wszystko kompatybilna, niemniej jednak trudno mi powiedzieć dlaczego ten serwis u mnie nie działa. Może to przez zakorzenianie wątków?

      1. Na pewno nie z tego powodu, ja też mam na swoim blogu nowy system komentarzy, a wszystko mi śmiga…

        Może zmieniałeś jakoś standardowy układ formularza, czy id pól? Dziwne…

  2. Moim zdaniem zwykłe czepianie się.
    Narzekanie zależy od punktu siedzenia. Wolę zupełnie nie ingerencyjny krzyż na ścianie, niż zmiany ubioru, przyzwyczajeń jak to wmuszają „nowe” religie we Francji czy na Wyspach.

    Co do tych wielomilionowych strat to jeden wielki bulshit. Inne Państwa mają więcej świąt i żyją. U nas też raz było więcej, raz mniej i też mamy się dobrze. Ktoś po prostu ostro lobbuje.

    Wolne niedziele są w każdym państwie, a na Zachodzie nawet takich 3 Króli jest wolne, gdzie to niby państwa laickie.

  3. Ktoś jest „inny” gdy wyróżnia się z ogółu. Takich jak Ty jest wielu, więc raczej się nie wyróżniasz.
    Ale Twoje rozumowanie jest błędne, tak jak właśnie wielu.

    Pomijam kwestię obliczenia „ważności” świąt. Z tego co mi wiadomo, to te najważniejsze są trzy – Boże Narodzenie, Wielkanoc i Boże Ciało (w innej kolejności chyba).
    Inną sprawą są dni wolne od pracy. Jest ich 12. w tym religijnych 8.

    Nie bierz się też za interpretowanie przepisów prawnych jeśli ich nie rozumiesz. Ponieważ, jak być może wiesz, na treść prawa składa się całokształ przepisów. To, że przytoczyłeś jeden artykuł, w dodatku zasadę prawa pracy, a nie konkretną normę prawną, pomijając inne przepisy regulujące tę sprawę powoduje, że tak jakby oszukujesz rzeczywistość.

    Warto może zwrócić uwagę na pewne statystyki:
    (za wykipedia.pl)
    Największą wspólnotę religijną stanowi Kościół katolicki, do którego należy około 34,21 mln wiernych. W obrządku rzymskokatolickim ochrzczonych jest 34,158,305 obywateli RP, co stanowi około 89% populacji.

    Nie uważasz, że ustawodawca ustanawiając dni wolne od pracy powinien wziąć pod uwagę potrzeby (e te weryfikuje niejako religia) zdecydowanej większości swoich obywateli?

    Kolejna kwestią jest to o czym pisałem wcześniej. Są inne przepisy, które zabezpieczają prawa mniejszości.
    Na przykład

    USTAWA z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania:
    Art. 42.
    1. Osoby należące do kościołów i innych związków wyznaniowych, których święta religijne nie są dniami ustawowo wolnymi od pracy, mogą na własną prośbę uzyskać zwolnienie od pracy lub nauki na czas niezbędny do obchodzenia tych świąt, zgodnie z wymogami wyznawanej przez siebie religii.

    To tylko ogólna regulacja. Szczegółowo kwestia jest regulowana w odniesieniu to każdego Kościoła, którego status w Polsce jest regulowany odrębnymi ustawami – ustawy te wprost wymieniają dni, w których te osoby moga uzyskać dzień wolny od pracy, na świętowanie.
    Co ciekawe wierni Kościoła Adwentystów mają prawo od wolnej soboty – zamiast niedzieli – bo tak to u nich wygląda, że w sobotę nie można pracować, a w niedzielę można.
    Dlatego to co napisałeś to bzdura (przepraszam za dosłowność).

    Kolejna bzdura, to „odebranie Ci prawa do swobodnych zakupów”. Powiedz mi, gdzie takie prawo masz? Ściśle takiego prawa nie masz, jest to wymysł Twojej wyobraźni utworzony przez Twoje ego ;)
    Konstytucja stanowi, że wolność obywatela może być ograniczana w ustawach. I tak jest właśnie w tej kwestii.
    Pracownik natomiast ma KONSTYTUCYJNE prawo do „określonych w ustawie dni wolnych od pracy”. I to poprzez zakaz handlu w niedzielę (a raczej świadczenia pracy – z wyjątkami! – w niedzielę) pracownika prawa są zabezpieczane, a nie konsumentów.

    Zakupy możesz sobie zrobić w pozostałe 354 dni w roku. Pozwól więc ludziom wspólnie, rodzinnie (bo chodzi o to żeby wszyscy mieli wtedy wolne, żeby mogli np. gdzieś razem wyjechać) choć te 12 dni w roku świętowac.

  4. „Dlaczego nie mam prawa zakupu produktów pierwszej potrzeby (takich jak chleb czy masło) czyli de facto dlaczego mam obowiązek postu w święto jakiejś tam religii?”

    Jak napisałem wcześniej nie ma czegoś takiego jak „prawo zakupu produktów pierwszej potrzeby”.
    A po drugie. Obowiązek postu?:))) Produkty mają datę ważności dłuższą niż 24 godziny. Uwierz mi, że da się zabezpieczyć przed „postem” kupując dzień wcześniej potrzebne produkty. :)))))))

    1. Post
      Author

      Razem w odpowiedzi na dwa komentarze :)

      Przytoczyłem jeden artykuł, który mówi o dyskryminacji. Twoje „nie bierz się za interpretowanie prawa skoro go nie rozumiesz” mogę zripostować „nie bierz się za komentowanie jeśli nie rozumiesz treści artykułu”. Nie chodzi o to, że każdy może świętować swoje święto religijne, ale o to że każdy musi świętować święta jednej określonej religii. I pisząc ten wpis jak najbardziej przejrzałem ustawy o stosunkach państwa z innymi kościołami, dlatego nie piszę o tym, o czym Ty wspomniałeś.

      Z faktu, że słowo „prawo” rozumiesz wyłącznie w sensie legislacyjnym wnioskuję, że ten kontekst jest Ci bliski. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby w szczególności po studiach prawniczych nie rozumieją, że może istnieć prawo w kontekście etycznym, moralnym, społecznym bądź powinnościowym. Jeżeli niektórzy mają prawo do zakupów w każdy dzień, którego nie świętują, wówczas dlaczego inni nie mogą mieć tego prawa? Tu nie chodzi o to jaka ustawa została uchwalona, ale o rozumowanie moralne.

      Ja argumentuję właśnie w tym kontekście etycznym, że z mojego liberalnego punktu widzenia każdy powinien mieć możliwość takiego samego wybierania chwili kiedy ma ochotę robić zakupy i że nie powinno się zmuszać ludzi do pamiętania o świętach innej religii tylko po to, aby zrobić zapasy żywnościowe. Wiem, że da się kupić produkty dzień wcześniej, ale jak już wcześniej tłumaczyłem – to nie o to chodzi. I nie ważne czy ta dominująca religia ma 89%, 70% czy 50%+1 populacji, bo wówczas należałoby postawić pytanie: Jak wielka powinna być ta grupa religijna aby uzyskać sobie takie przywileje w państwie, że mogą regulować rytm pracy całego społeczeństwa?

      1. „Przytoczyłem jeden artykuł, który mówi o dyskryminacji. Twoje “nie bierz się za interpretowanie prawa skoro go nie rozumiesz” mogę zripostować “nie bierz się za komentowanie jeśli nie rozumiesz treści artykułu”.”
        Chodzi o to, że na podstawie jednego artykułu nie powinieneś wniosków wyciągać. Do tego potrzebna jest znajomość większej materii prawa, aby umieć te przepisy poprawnie zinterpretować, a Ty pokazałeś w swoim wpisie, że tych przepisów nie rozumiesz.
        choćby tym:
        „W związku z tym pracodawca nie dość że musi dostosować się do ustawy o dniach wolnych od pracy, to ponadto musi płacić za dnie wolne od pracy w przypadku osób innych wyznań.”
        Bzdura. Za dni wolne od pracy pracodawca NIE PŁACI! Tym bardziej, że w przypadku innych wyznań, żeby mieć wolne to pracownik musi odpracować to w innym terminie. Jakkolwiek, za dzień wolny pracownikowi żadne wynagrodzenie nie przysługuje.
        „Nie chodzi o to, że każdy może świętować swoje święto religijne, ale o to że każdy musi świętować święta jednej określonej religii.”
        Nie prawda. Nikt niczego nie musi świętować. Poprostu nie możesz w tym dniu pracować (świadczyć pracy ze stosunku pracy). Możesz sobie kopać ogródek, sprzątać, umyć samochód, cokolwiek tylko chcesz – świętować nie musisz. Jeśli już, to jest to zmuszanie kogoś do „odpoczywania” (choć jak napisałem wyżej odpoczywać wcale nie musisz). Zauważ zatem, że wypoczynek czyni z pracownika wydajnym, co jest przecież korzyścią dla pracodawcy. Pracownik musi mieć dni wolne od pracy. Wobec jakich więc kryteriów te dni ustalać? Uznano, za najlepsze ustalenie ich zgodnie z ważnymi dla większości osób świętami religijnymi. Chyba trafnie. Ja lepszego pomysłu nie mam, może Ty masz?

        „Każdy powinien mieć możliwość takiego samego wybierania chwili kiedy ma ochotę robić zakupy i że nie powinno się zmuszać ludzi do pamiętania o świętach innej religii tylko po to, aby zrobić zapasy żywnościowe.”

        Dobrze. Ale czy każdy również nie ma prawa do wypoczynku, prawa do świętowania dnia dla siebie ważnego, do spędzenia całego dnia z rodziną? Dlaczego więc uważasz, że Twoje „prawo do zrobienia zakupów” jest ważniejsze od praw innych ludzi?

        Widzisz, świat jest tak skonstruowany, że prawo każdego człowieka jest ograniczone prawem innego i problem polega na tym, że trzeba te prawa jakoś sprawiedliwie rozdzielić.

        1. Post
          Author

          Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że jeśli ktoś zobowiązuje kogoś do zaprzestania pracy z powodu czyjegoś święta, to jest to pośrednim nakazem celebrowania go poprzez niepracowanie. Według mnie ograniczenie komuś wolności handlowania tylko dlatego, że przedstawiciele jakiejś religii mają święto jest po prostu nie fair.

          Jak już wcześniej wspomniałem, uważam że państwo mogłoby funkcjonować znacznie sprawniej gdyby powiększyć ilość dni urlopowych o określoną liczbę (może być nawet taka jaką teraz zajmują święta katolickie) i aby każdy pracownik wedle własnych potrzeb dysponował tą pulą tak, aby mógł czcić ważne dla niego święta. Dzięki temu nie byłoby dni, w których gospodarka byłaby sparaliżowana, a każdy obywatel byłby równy. I tutaj włączają się również pracownicy szpitali, policji, różnego rodzaju straży itd. – obecnie oni muszą pracować bez względu na to czy zwykły obywatel odpoczywa czy nie.

          1. Widzisz. To jest to o czym pisałem wcześniej. Przytaczasz jeden przepis, zapominając o wielu innych.

            Tak jak napisałem pracy, nikt nikogo nie zmusza do zaprzestania pracy, a do nie zatrudniania innych, a do jest ogromna różnica. Dlatego napisałem wcześniej „świadczyć pracę” czyli pracować w sensie prawa pracy, a pracować – w sensie wykonywać jakąś pracę (np. sprzątać, myć samochód itp.) – możesz bez przeszkód.

            Ale zasadnicze kwestie są dwie.

            1. „Według mnie ograniczenie komuś wolności handlowania(…)”
            Nikt nikomu nie ogranicza handlowania! Jest to zakaz zatrudniania pracowników w handlu. Sklep możesz sobię otworzyć i handlować. Z tym, że sam siadasz za kasę (ew. Twoja rodzina). Nie możesz poprostu zmuszać – jako pracodawca – do pracy innych.

            2. „I tutaj włączają się również pracownicy szpitali, policji, różnego rodzaju straży itd. – obecnie oni muszą pracować bez względu na to czy zwykły obywatel odpoczywa czy nie.”
            Mam wrażenie, że nie zauważasz, że ci pracownicy (poza policjantami i „straży”, bo oni pracownikami (w sensie prawa pracy, a o tym mówimy NIE SĄ!) dostają dni wolne od pracy poprostu w innym terminie. Z racji ich zawodu nie ma mowy o tym, żeby zaprzestać pracy w ogóle, więc pracować muszą – odbijają sobię to w innym terminie.

            Co do Twojego pomysłu, to myślę, że wszystkim by on się podobał. Wsystkim, oprócz pracodawcy, bowiem żeby zorganizować pracę musi mieć odpowiednią liczbę pracowników. Jeżeli duża część chciałaby pójść danego dnia na zwolnienie, to pracodawca musiałby zamknąć zakład pracy. Ale co z pracownikami, którzy chcieliby pracować?
            Inna sprawa, że wtedy pracodawca wywierałby presję na pracowniku, żeby ten korzystał z wolnego dnia wtedy kiedy pracodawcy będzie pasowało. Teoretycznie mógłby nie mieć takiej możliwości, w praktyce pracownik mógłby się pożegnać z pracą. I tak źle i tak nie dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *