Dziś krótko o kilku powodach przez które popieranie Partii Kobiet nie ma najmniejszego sensu.

1. Partia Kobiet to nie partia. Tragedią dla polskiej polityki byłoby dostanie się partii, która nie ma planu rozwoju Polski, nie jest w stanie określić swojej ideologii w żadnej palecie barw od lewicy do prawicy i która nie ma politycznego zaplecza z doświadczeniem. Bo nawet idealistycznie patrząc: kobiety będą miały równe prawa (choć nie o to chodzi i tego nigdy nie przyznają – czytaj dalej), ale co dalej? W jaki sposób partia ta miałaby negocjować pakiety ustaw wchodzące w skład np. reformy finansów, jeśli nikt z nich nie miał doświadczenia działalności tego resortu?

2. Nie walczy ona o równouprawnienie kobiet. Swoje działania porównują do akcji afirmatywnych w USA, jednak nie dostrzegają, że Afroamerykanie w Stanach byli mniejszością, a kobiet w Polsce jest większość. W USA akcje afirmatywne doprowadziły do tego, że mniejszość może nie pracować i czerpać większe przywileje z bezrobocia i braku edukacji niż biali ludzie. Jeśli czarny nazwie publicznie czarnego “nigga” albo nawet białego “whitey”, to nigdy nie będzie to taką zbrodnią jak biały człowiek zwracający się w ten sposób do Afroamerykanina. Jeszcze większy paradoks zaobserwować można np. w RPA. Zatem nawet porównując się do tych akcji od razu pokazują, że nie powiedzą nigdy, że równouprawnienie w końcu jest.

3. Ustawa parytetowa proponowana przez tę partię zakłada, że kobiety powinny mieć co najmniej 50% miejsc w sejmie. Oznacza to m.in.
- co najmniej 50% w sejmie oznacza maksimum 50% dla mężczyzn. A to jest dyskryminacja, więc idea równouprawnienia upada.
- lepiej przygotowani kandydaci (mężczyźni) mogą się nie dostać, ponieważ kiepskiej jakości kandydatki zajmą ich miejsca – idea równouprawnienia upada.

4. Są równi i równiejsi. Zgodnie z modelem ideologicznym Partii Kobiet, równą ilość miejsc powinny mieć osoby urodzone z innym zbiorem predyspozycji, np. prawo- i leworęczni, homoseksualiści i heteroseksualiści, czego istotę zgrabnie przedstawił niegdyś Janusz Korwin-Mikke w Superstacji. Są pewne predyspozycje biologiczne do wykonywania poszczególnych zawodów:
- lepszym budowlańcem najczęściej będzie mężczyzna, bo jest ewolucyjnie mocniejszej budowy
- lepszym kucharzem mężczyzna, bo przez większą budowę ciała posiada zwiększoną ilość kubków smakowych
- lepszym pilotem/kierowcą mężczyzna, bo ma lepszą orientację w przestrzeni
A z kolei:
- lepszym designerem wnętrz będzie kobieta, ponieważ ma lepszą zdolność oceniania barw i estetyki
- lepszą nauczycielką dorastających dzieci kobieta dzięki instynktowi macierzyńskiemu
- dziecko będzie bardziej przywiązane do matki, ponieważ wraz z mlekiem otrzymuje hormony, do których się przyzwyczaja, o predyspozycjach do większej empatii nie wspominając.

To tylko przykłady, ale niektórych ewolucyjnych predyspozycji nie da się zmienić ustawą. Jeżeli w skład Partii Kobiet wchodzą kandydaci, którzy nie są w stanie dostać się do sejmu w wolnych wyborach (nawet kobiety na nią nie głosują!), to znaczy że albo te określone kandydatki są kiepskimi fachowcami, albo po prostu społeczeństwo uważa, że mężczyźni będą lepszymi kandydatami. Wszystko spoko, ale członkowie sejmu mają za zadanie pomagać Polsce, dlatego potrzebni są najlepsi z możliwych kandydaci – ważniejsza jest Ojczyzna niż to ile jest kobiet w sejmie.

5. To jest tak, że Partia Kobiet twierdzi, iż skoro swoje gwarantowane miejsca może mieć Mniejszość Niemiecka, to mogą i one. Logicznej korelacji nie ma tu absolutnie żadnej, no może poza tym, że jest fizyczna możliwość wydrukowania takiego punktu w dzienniku ustaw.

Na koniec pragnę jeszcze napisać, że hasło tej partii Polska jest kobietą jest dyskryminujące samo w sobie. Bo w końcu łatwo jest przeciągnąć strunę w drugą stronę, a wszystko w imię świętego równouprawnienia.

Podobne wpisy:
4 komentarzy do wpisu „O bezsensie Partii Kobiet rzecz krótka”
  1. Marcin pisze:

    Parytety mają dotyczyć list wyborczych, nie posłów/senatorów. Co nie zmienia faktu, że to debilny pomysł. Zresztą ciekawe jak partia kobiet będzie wtedy startować, jak na jej listach będzie musiało być 50% mężczyzn. LOL

    1. brt12 pisze:

      Tak, ale to tylko połowa drogi do propozycji zasady pseudoparytetu odnośnie podziału ław poselskich.
      Co do działaczy Partii Kobiet to zaskakująco znajduje się tam sporo facetów. Nie wiem co oni myślą :P

  2. agnieszka pisze:

    Nie odniosę się do glównej myśli przewodniej twojego postu, bo mam odczucia dosyć ambiwalentne do idei parytetu (konflikt jajniki/rozsadek).

    Ale podziekuję za rozbawienie ewolucyjne. Bo aczkolwiek z jednej strony nie sposób się nie zgodzić z faktem, iż daleko nie odrośliśmy od gałęzi, na ktorej bujają się nasi przodkowie, to z drugiej poslugiwanie się tego typu argumentami sprowadza się po prostu do stwierdzenia typu “my mężczyźni jesteśmy sworzeni do pokazywania kobietom, gdzie ich miejsce”.
    Co, niejako, sprowadza resztę argumentów przeciwko parytetowi – poniekąd calkiem rozsądnych – do poziomu nie-bo-nie i wynocha z mojej (męskiej) piaskownicy.

    Ku rozważeniu,

    Agnieszka

    1. brt12 pisze:

      Agnieszko, złe konkluzje wyciągasz. Nikt nikomu nie pokazuje gdzie jego miejsce. Są mężczyźni, którzy nie nadają się do polityki, są i takie kobiety. A są i tacy co się nadają. Tak czy siak okazuje się potem, że lud woli wybrać mężczyzn. Być może kobiety wolą głosować na mężczyzn niż na kobiety nie tylko z tego powodu, iż są one ich konkurentkami (niestety jedność jajników w większości wypadków nie istnieje), ale dlatego, iż z ewolucyjnego punktu widzenia to właśnie mężczyzna zawsze dbał np. o bezpieczeństwo.

      Abstrahując już od tego, mówi się, że potrzeba więcej kobiet w polityce, to wtedy będzie spokojniejsza, bo kobiety są mniej agresywne. To fascynujące, jak ludzie się mylą! Okazuje się, że porównując różnice między-płciowe kandydatów do senatu w US, mężczyźni prowadzili negatywne kampanie rzadziej niż kobiety, które szczególnie pozwalały sobie w atakach na… inne kobiety! O tym jakie mają predyspozycje do rozwiązywania nurtujących problemów gospodarczych świadczy też fakt, że mężczyźni najczęściej odwoływali się do ekonomii, a kobiety do pomocy społecznych. A tych drugich bez tej pierwszej niestety nie będzie (Kim Fridkin Kahn, 1993).

      Czy to też można wytłumaczyć ewolucją? Pewnie tak. Patrząc na wyniki tych badań możemy sobie odpowiedzieć którzy kandydaci lepiej przemawiają do ludu.

Zostaw komentarz

Jeżeli komentujesz u Wujka po raz pierwszy, wówczas Twój komentarz trafi do poczekalni. Nie martw się, będzie on przeczytany (upewnię się, że nie sprzedajesz viagry) i chwilę potem wyświetli się on właśnie w tym miejscu.
Jeżeli występują jakieś problemy, możesz opowiedzieć mi o tym co Ci się przytrafiło.