Czy leci z nami usterka? – o samolotach, mediach i bezpieczeńtwie

Wujek Dobra Rada Codzienność, Weblife, Wujek, Wyższe piętro 3 Comments

SamolotyOstatnio pomyśleć by można było, że najniebezpieczniejszym środkiem transportu na Świecie jest samolot. Doszło do takiej paranoi, że popsuta klimatyzacja trafia na pierwsze strony dzienników online. Czy to schiza? Skąd takie nagłe zainteresowanie samolotami?

TVN24 to dość często oglądana przeze mnie stacja. Choć w porównaniu z np. CNN brakuje jej jeszcze profesjonalizmu, to chyba ma monopol na dobre relacje w Polsce. Z niej też można się dowiedzieć, że strach wsiąść do samolotu, bo wracając z wakacji dostaniemy A/H1N1, samolot zacznie spadać, umrzemy w płomieniach, zaraz potem po raz kolejny rozbijając się o ląd.

Statystyki, których nie zobaczysz w TV

Tabela 1Nie tak dawno od kogoś usłyszałem, że „w ciągu ostatnich dwóch lat na pewno musiała zwiększyć się ilość katastrof”. Czy aby? W tym wypadku nie daj boże żywić się Wikipedią – dane tam są niekompletne. Szanowaną instytucją, która zajmuje się zliczaniem katastrof jest genewskie ACRO. Na ich prymitywnej stronie możemy zaobserwować pewien trend, który przedstawiam Wam w bardziej obrazowy sposób na wykresie po prawej. Postanowiłem przyjrzeć się ostatnim 20 laty. Wniosek: Od dwudziestu lat zarówno ilość katastrof samolotów cywilnych jak i ilość ofiar tendencyjnie maleją!

Samolot spada = pewna śmierć?

Ponadto niezwykle istotna jest inna statystyka – ilość pasażerów, którzy przeżywają katastrofy lotnicze. Wydaje Wam się, że to jedna osoba na samolot albo w ogóle nikt? Nic bardziej błędnego! Katastrofy w statystykach to również mniej tragiczne wypadki, bądź awaryjne lądowania, takie jak to sprzed paru miesięcy na rzece Hudson. Stąd też wedle statystyk prawie 43% wszystkich pasażerów, którym przytrafiła się katastrofa – przeżywa! Powodem ku temu jest m.in. fakt, że ponad połowa katastrof ma miejsce nie dalej niż 10km od lotniska, czyli samolot jest zazwyczaj stosunkowo nisko i leci powoli. Jeśli chodzi o samą Polskę natomiast, to poza katastrofą Casy w zeszłym roku, ostatnia większa katastrofa ze skutkami śmiertelnymi miała miejsce w maju 1987 roku – był to zresztą największy wypadek w historii naszej Ojczyzny, bowiem zginęły 183 osoby. I nie – nie było żałoby narodowej :]

Cały Świat lata

Tabela 2Oczywiście można by wbrew logice stwierdzić, że może tych samolotów lata mniej! Co prawda żadnych bezpłatnych ogólnoświatowych statystyk nie znalazłem, więc posiliłem się pasażerskim ruchem lotniczym w USA. Amerykański pasażerski ruch lotniczy jest najintensywniejszy na Świecie, ale amerykańskie linie lotnicze mają też największą ilość wypadków. W związku z tym proporcja lotów może być nawet odpowiednia do ilości wypadków. Jak widzimy, mimo rosnącej ilości lotów, liczba wypadków maleje!

Awaria to normalka

Obecnie dziennikarze (szczególnie w sezonie ogórkowym) z wypiekami śledzą doniesienia o awariach samolotów i serwują nam zamydlony obraz rzeczywistości. Dym z kokpitu? Doświadczyłem na pokładzie Lufthansy i nikt o tym nie pisał. Niebezpieczne lądowanie na Okęciu w śnieżycę? Mały samolot LOT-u nie miał większego wyboru i chwiejąc się do 45 stopni – wylądowaliśmy. Opuszczenie samolotu, ponieważ nie może on ruszyć? W Swissie w pół godziny podstawiono nowy. Turbulencje, opóźnienia, noce w hotelach, korki na pasie startowym itp. itd. – to naprawdę normalne. I choć są linie którymi już nie latam, to nigdy nie ma na to wpływu taka sytuacja. Rozumiem że podróże lotnicze są dość nowe dla Polaków, ale naprawdę nie można przesadzać…

Polecam też lekturę artykułu, który podczas badania tematu znalazłem w Polityce, a w którym autor opisuje szerzej dlaczego nie powinniśmy się bać latania.

Jak zwykle, chciałbym przypomnieć, że nie jestem ekspertem w tej tematyce i wszystkie dane zaczerpnąłem prosto z sieci (do których to miejsc linkuję) w taki sam sposób, jaki może to zrobić każdy z Was. Jeśli gdzieś się pomyliłem – będę niezmiernie wdzięczny za feedback ;)

Comments 3

  1. Ciekawy artykuł. Też zauważyłem tę denerwującą tendencję dziennikarzy do śledzenia każdej najmniejszej usterki. Ludzie zaczynają się bać latać, a jak Airbus to już w ogóle nie wsiądę.
    Większe prawdopodobieństwo śmierci jest w drodze na Mazury w wakacje niż w samolocie…

  2. Szczerze powiedziawszy, coś nie podobają mi się te wykresy :/ Szczególnie w okresie po 11 września. Akurat tym w tym czasie nie interesowałem się branżą lotniczą, jedna z działu gospodarczego pamiętam artykuły o kryzysie w lotnictwie po 11. Gdzie ludzie z powodu ataków bali się lata, chyba nawet jakieś amerykańskie linie wtedy splajtowały. A tu według wykresu nr 2 nastąpi o dziwo odbicie się od dna ilości spadających lotów. Szczególnie iż bardziej przydatny byłby wykres ilości pasażerów niż lotów.
    Tak więc proponowałbym jednak sprawdzić źródło danych :/

    1. Post
      Author

      Jak widać na wykresie, bezpośrednio po atakach, czyli w 2001 roku (zapewne przez IV kwartał) obniżyła sie ilość lotów.

      Potem przez chwilowy kryzys ceny potaniały i nastąpił swojego rodzaju „boom” :) Dane są zaczerpnięte z najbardziej wiarygodnego źródła z możliwych, o czym zresztą pisałem, więc tym akurat bym się nie przejmował ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *