Opinie Polaków nie mają dla mnie znaczenia

Wujek Dobra Rada Codzienność, Weblife, Wujek 9 Comments

Mówi się, że „w Internecie jest wszystko”. Codziennie podejmujemy decyzje w oparciu o informacje, które tam znajdziemy. Niemniej jednak, często mogą być to decyzje bardzo nietrafione.

gastronauci.pl – nie polecimy Ci dobrego lokalu

Jedną ze zbrodni przeciwko Internautom jest danie Polakom do dyspozycji miejsca, w którym będą mogli kogoś oceniać. Było to poruszane podczas szumu wokół znanylekarz.pl, w którym wielu świetnych specjalistów spotkało się z powodzią negatywnych opinii od roszczeniowych pacjentów (bardzo często wiele opinii od tego samego pacjenta). Analogiczna sytuacja, choć mniejszej wagi (zdrowie w końcu najważniejsze) ma miejsce w serwisie gastronauci.pl, w którym każdy z nas może ocenić restaurację. Opowiem Wam świeżą historię, sprzed paru dni:

Jestem częstym gościem lokali gastronomicznych – rzadko się zdarza, żebym nie korzystał z jakiegoś dwa czy trzy dni. Odwiedzam lokale na kolacje, piwo, lunch czy choćby moje ulubione B&B. Wśród wielu warszawskich restauratorów, szczególną sympatią darzę Artura Jarczyńskiego, który od 1991 roku otworzył już chyba w sumie 9 restauracji. Od kuchni amerykańskiej, przez włoską, czeską, po galicyjską. Pierwszy raz odwiedziłem jeden z jego lokali jakieś pięć lat temu i od tamtej pory cenię sobie zarówno jakość potraw, jak i obsługi. Zawsze się jednak zdarza, że może zawinić czynnik ludzki.

Tak też się stało niedawno, kiedy w grupie dziewięciorga znajomych spędzaliśmy wieczór w Jeff’s: kelnerka popełniła parę błędów, wykazała się ignorancją, a potem niestety bezczelnością. Zawsze gdy mam jakiś problem, proszę o pomoc managera. Tu przybyła pani manager nie wykazała się jakimiś umiejętnościami mediacji (standardem w lokalach pana J. jest przepraszanie niezadowolonych klientów darmowymi piwami, nalewkami, lodami itd.), więc zapłaciliśmy rachunek bez napiwku i wyszliśmy.

Takie rozczarowanie po jednym z ulubionych lokali sprawiło, że pokusiłem się na przesłanie kilku uwag zaadresowanych do właściciela lokalu. W ten sposób zaraz po weekendzie otrzymałem telefon od menadżera generalnego Jeff’s, który zaprosił mnie do lokalu, ponieważ chciał porozmawiać o tym co zaszło. Menadżer w bardzo umiejętny sposób podszedł do krytyki, zaproponował wybór wszystkiego co sobie życzę dla mnie i znajomego na koszt lokalu, przeprosił, długo posiedział i porozmawiał (przyszedł nawet wcześniej do pracy tak aby mi pasował czas). W ten sposób sprawił, że ten niewielki zgrzyt z pewnością będzie opowiadany wyłącznie w celu podkreślenia honorowego sposobu załagodzenia sytuacji.

Piszę o tym wszystkim, ponieważ po tej sytuacji wszedłem na stronę gastronautów i przejrzałem opinie o tym lokalu. Nie będę ustosunkowywał się do masy bzdur, które znalazłem w opiniach nie tylko o tym, ale również o innych bardzo dobrej jakości lokalach. Czytając te opinie doszedłem do wniosku, że pisać je mogą chyba tylko trzy rodzaje osób:

  • Polak zakompleksiony – taka osoba, która wychodząc do lokalu z góry zakłada, że coś jej się nie będzie podobać – bo w końcu on jest panem i władcą a restauracja ma się kręcić wokół niego. Taka osoba jest zbyt ograniczona aby zrozumieć wiele rzeczy, dlatego często jej opinie zawierają fakty, które czytane przez kogoś z większą wiedzą na ten temat doprowadzają do opadu witek.
  • Polak odkrywca – ten z kolei idzie do lokalu raz na długi czas i wszystko porównuje do swojego wyobrażenia o lokalu idealnym. Brak doświadczenia nie jest jego winą, ale kretyńskie wnioski owszem.
  • Polak ciemniak – on nie wie jak mają smakować potrawy. Dla niego amerykański stek nie może mieć tylko soli i pieprzu, musi mieć masę przypraw do których przywykł. A jedzenie meksykańskie nie może być za ostre. Ale oczywiście on się na jedzeniu przecież zna… Zazwyczaj wystrój też mu nie pasuje – co prawda nigdy nie widział lokalu w stylu danej kuchni, ale z pewnością coś tu jest zbyt…


I oczywiście żadna z tych osób nie poprosi menadżera jeśli w czymś jest problem. Jak próbuje jedzenie i jej nie smakuje, to nie poprosi o podanie czegoś innego. Jak podane piwo jest ciepłe albo w brudnej szklance, to nie upomni się o poprawienie tego. To jest niestety tak, że większość negatywnych opinii nie mieliby odwagi przekazać menadżerowi w konfrontacji oczy-w-oczy, bo przecież łatwiej podkoloryzować i obsmarować kogoś online. A tam koniecznie trzeba jeszcze dodać: „Jeszcze by pewnie napiwku chcieli!”, bo przecież prawdziwy Polak takowych nie płaci.

Prawdę powiedziawszy jeżeli mam znaleźć ciekawy lokal, do którego chcę się wybrać, to nie myślę czytać stert kretyńskich wypowiedzi na serwisach typu gastronauci. O wiele bardziej cenię sobie osobiste rekomendacje osób, które znam. A jeżeli kogoś nie znam, to wolę poznać opinie z wywiadów z restauratorami bądź szefami kuchni – oni znają się na tym o niebo lepiej!

Polak na wakacjach

Aby nie owijać w bawełnę ci dzielą się raczej na dwie grupy:

  • Polak nigdy nie zadowolony – to jest typowy Polak w Polsce. On jednak zabiera swoje maniery w Polsce i dla niego zawsze będzie źle. To nic, że zapłacił grosze za hotel; on będzie oczekiwał bóg-wie-czego. Drinki zawsze będą zawierały za dużo wody, basen będzie za ciepły/zimny/śliski/mokry/suchy/pełny/pusty/niedoświetlony/niezacieniony itd. A on przecież przyjechał odpocząć, jak on to może zrobić w takich warunkach!
  • Polak zadowolony ze wszystkiego – z pozoru zupełne przeciwieństwo, ale jego opinie są równie bezużyteczne. Ta osoba zachwyci się wszystkim, przede wszystkim w opiniach do których dostęp będą mieli znajomi. Co lepsze, ta osoba naprawdę w to wierzy!

Przeglądając ostatnio oferty wakacyjne niejednokrotnie widziałem, jak hotel oceniony przez Polaków na 80% otrzymywał ok. 60% w oczach klientów z całego świata; i odwrotnie niemal 80% od Polaków i ponad 95% od obcokrajowców.

Zagłębiając się w opinie można łatwo zauważyć, że o wiele więcej jest tych rzeczowych w serwisie zagranicznym, niż w polskim. Być może to wszystko wynika z faktu, że Polacy poznają Świat od raptem 20 lat, ale nie zmienia to faktu, że kierowanie się ich opiniami daleko nas nie zaprowadzi…

Głupota ludzka zna granice

Z tych właśnie względów nie przepadam za opiniami mas. Obrońcy wolności słowa będą chrzanić że każdy ma prawo do własnej opinii. A ja się nie zgodzę, albo zgodzę połowicznie. Bo jeszcze nikomu krzywdy się nie robi mając swoje opinie i trzymając je dla siebie, ale osoby, które dużo szczekają o rzeczach na których nie znają się, to są te najbardziej widoczne w sieci. Merytoryczne wypowiedzi toną w morzu gówna i rzetelnych informacji i tak się nie otrzyma.

Pozostaje tylko patrzeć na takie opinie z przymrużeniem oka i wyciągać wnioski albo z dobrze uargumentowanych wypowiedzi, albo… ryzykować i samemu się przekonywać :)

Post Scriptum

Heh, tak jak teraz przeglądam, to całkiem niezłym komentarzem na koniec będzie zapewne dość wysoka ocena Starbucksa na gastronautach. Zapewne wystawiona przez samych kawoszy :)

Comments 9

  1. Wiesz, bezczelność obsługi restaurantów(przynajmniej w Wawie) jest niemal normą(nie wiem dlaczego tylko w Warszawie i to niezależnie od cen,powiedziałabym że to zupełnie nieistotne, tak samo czy w sieciówce czy w pojedynczych lokalach). Wiem,bo czasem bywam. Zazwyczaj jednak sprawę daje radę załatwić polubownie i nie trzeba wypisywać paszkwili na gastronautach. Nawet mam tam konto, parę razy napisałam kilka pozytywnych recenzji.
    Odniosłam w przypadku tego portalu inne wrażenie.
    Złe komentarze pisze…. konkurencja. No wiesz, zatrudnieni ludzie od robienia dobrego pijaru firmie A i złego pijaru firmie B? Bo wydają się być pisane od jednego szablonu, tymi samymi słowami, jakby ktoś pisał… z szablonu…
    W sumie i tak trzeba sprawdzić samemu, nie ufam kilkuzdaniowym komentarzom przypadkowych osób. W ogóle ostatnio łapię sie na tym,że nie ufam nikomu w necie kto ukrywa swoje imię i nazwisko, ba nawet nie ma bloga czy strony domowej w jakiejkolwiek formie(np profil na facebook,nk czy coś w tym stylu)

    1. Post
      Author

      Prawdę powiedziawszy, to zazwyczaj udaję się do lokali, które znane mi są z dobrego jedzenia i nastroju (w tym obsługi). Jedynym chyba wyjątkiem jest WOOK, w którym obsługa jest beznadziejna, menadżer jeszcze gorszy, ale za to jedzenie bardzo smaczne i tanie :)

      A co do zaufanych opinii, to ja już dawno przestałem ufać szczególnie portalom w stylu Ceneo. Jakby nie patrzeć piarowcy zajrzeli nawet na mój skromny wpis i zachwalają mi Internet Play. Co ciekawe nikt tam nie wpadł na pomysł, żeby dać mi ten modem raz jeszcze na próbę i zobaczyć czy zmienię zdanie. Może się boją, że nie zmienię :)

      1. Gastronautów traktowałam zawsze poważnie,ale mi się znudziło. Nie mam natury recenzentki, poza tym czasem parę drobnych szczegółów może bardzo zrazić do lokalu,tym bardziej krótkie komentarzemogą nie być obiektywne. Ja na przykład mam problem z kelnerkami, bo jestem szczupła i wysoka i jeśli kelnerka nie daj Bosz jest nieco utyta…. raczej nie mam co liczyć na miłą obsługę bez długich krzywych spojrzeń(choć bywają wyjątki). Ale nie obwiniam za to całego lokalu, ba nawet się nie czepiam(po prostu na jakiś czas rezygnuję z danego lokalu,rotacja w obsłudze jest spora po pół roku po tej kelnerce zazwyczaj nie ma śladu). Właściwie nawet współczuję takim osobom.Te same problemy „komunikacyjne” miewam w zakładach fryzjerkich lub markowych sklepach. Polki to zawistne bestie(jakby było mi czego zazdrościć,ale to nieistotne), chyba dlatego zawsze wolałam męską obsługę, faceci co by o nich nie mówić, jakoś lepiej trzymają fason,jeśli się starają. Dziewczyny, zwłaszcza te w przedziale 19-25 mają często syndrom primadonny i udzielnej księżnej. Nie do zwalczenia. :)

        1. Post
          Author

          Haha, wiesz prawdę powiedziawszy to ja zawsze preferuję obsługę damską – kobiety które troszczą się o mój stolik zazwyczaj są o wiele bardziej uśmiechnięte, wesołe, rozmowne itd. niż faceci. Ale to już chyba taka natura ludzka, że pewne relacje między przedstawicielami różnych płci muszą pozostać zachowane ;)

          Co do kwestii kelnerów jako takich, to nie wiem dlaczego, ale zawsze mi się wydaje, że są sztywniejsi, ale zarazem bardziej profesjonalni w tym co robią. Ale może to tylko moje wrażenie :)

  2. Na pewno w jakiejś części masz rację, ale gdyby podążając tym tokiem myślenia to nie byłoby sensu w ogóle pisać jakichkolwiek recenzji. Człowiek rozumny bierze pod uwagę różnorodność gustów i okoliczności, przypadków itd. Ale mimo to, opinie mogą nam troche pomóc z w wyborze. Lokal z dużą ilością opiń z czego 95% są negatywne nie daje nam dobrego wrażenia i mało kto wybrałby to miejsce na stołowanie.
    Mimo wszystko nadal często opieramy swój wybór na mainstreamie, to nieuchronne.
    Tak czy inaczej społeczeństwo zawsze bedzie się składać z Ciemniaków, Odkrywców i Zakompleksionych. Co z tego, ze taka specyfika społeczeństwa polskiego, o to chodzi, polski recenzent kieruje to do polskiego smakosza – wiec jakby się zgadza i się jakoś dogadają.

    Heh, tak jak teraz przeglądam, to całkiem niezłym komentarzem na koniec będzie zapewne dość wysoka ocena Starbucksa na gastronautach. Zapewne wystawiona przez samych kawoszy :)

    Starbuck to kawiarnia, nie widzę tu nic dziwnego :) Mają go oceniać harbaciarze? Niska nota gwarantowana. Więc nie rozumiem o co się tu go czepiasz ;) I nie, nie jestem jego zwolnnikiem, jam herbaciarz.

    PS: Jak się komentarze drzewiaste sprawiają?

    1. Post
      Author

      Tak, ale rzadko zdarzają się tak skrajne przypadki, aby zniechęcało do czegoś 95% klientów. Problem leży w tym, że oceny polskich użytkowników są jak dla mnie za mało rzetelne, aby się nimi kierować. Jeżeli chciałbym np. na gastronautach wybrać się do najlepszego lokalu danego typu tylko mając na uwadze oceny (bez recenzji), wówczas zapewne do takiego bym nie trafił. Z kolei biorąc pod uwagę większość recenzji, to samemu musiałbym się zająć matematyką i liczyć średnie z tych logicznych opinii, co jest absurdem :)

      Zakładanie, że Polacy w tych recenzjach kierują swoje opinie do innych Polaków, uważam za złe ze względu rozwoju społeczeństwa. Ludzie zamiast uczyć się nowości, podejścia fair, obyczajów innych kultur, preferowaliby najchętniej aby większość lokali była od tego samego szablonu. To tak trochę jak Brytyjczycy, którzy są na tyle ograniczeni, że jeśli coś nie jest tak jak u nich, to jest to ” simply wrong”.

      Jeśli chodzi o Starbucksa, to chciałem zironizować trochę, że „Warzafka” zakochała się w tym miejscu, mimo że płaci się 10zł za marnej jakości kawę, która w całości kosztuje do 50gr. No ale w końcu to smak Zachodu :)

      Drzewiaste komentarze sprawują się natomiast tak jak widać – całkiem nieźle. Podobają mi się z tego względu, że nie pominę uwag moich gości, w prosty sposób referując bezpośrednio do nich :)

      1. Warszafka czy nie Warzafka raczej snobityczne dzieci snobistycznych rodziców. Jest jakiś procent mieszkańców naszego kraju patrzący bardziej na markę niż na jakość. Nie znam osobiście, ale wiem że tacy istnieją ;)

  3. fajny post, dzięki
    smutnym jest to, że pomimo tego że te opinie na tych wszystkich co-ja-mysle stronach są w większości przypadków jak piszesz – albo naciągnięte, albo wyssane z palca, albo po prsotu wyniakają z polak nigdy nie zadowolony i podobne które wskazujesz w poscie – nadal one działają i nadal krzywdzą opiniowane biznesy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *