Skandaliczne podejście mBanku! – epilog bycia w dupie

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wujek 2 Comments

Pisząc tego bloga podpisuję się imieniem i nazwiskiem pod wszystkimi znajdującymi się tu treściami. Dbam więc o rzetelność przedstawianych przeze mnie informacji. Tak więc miałem nadzieję, że wyjdę z umówionego spotkania w mBanku, będąc ponownie zadowolonym klientem. Chciałem aby ten wpis pokazał, że mimo iż mBank troszkę nabroił, to potrafi wykazać się klasą. A jak im to wyszło?

Poprzedni wpis ( mBank: “Studencie mamy cię w dupie”? ) przeczytało ponad 4000 osób, codziennie przegląda go kolejne kilkadziesiąt, a zatem logiczne jest, że mBank postara się zadbać o swój wizerunek w sieci. Po opublikowaniu wpisu pojawił się odzew ze strony mBanku. Otrzymałem zaproszenie do ich siedziby, tym razem w lokalizacji o rozsądnej odległości od mojego mieszkania (przy ul. Grzybowskiej).

Osobami, które mnie przywitały byli Wicedyrektor ds. Sprzedaży Kart Kredytowych Remigiusz U. oraz Specjalista ds. Sprzedaży Produktów Kredytowych Łukasz S.. Spotkawszy ich, nasunęła mi się nadzieja, że w końcu podchodzi się do tego niemal dwustu pięćdziesięciu dniowego problemu w sposób poważny.

Zlanie na przywitanie

Pan Wicedyrektor zaczął spotkanie od poproszenia mnie o dokumenty potrzebne do wniosku, gdyż poprzednie „straciły ważność”. Zaskoczony takim rozpoczęciem rozmowy chciałem przedyskutować najpierw kilka ważnych chyba spraw.

Reklamacje

Odpowiedzi na moje reklamacje w zasadzie nie otrzymałem żadnych. Usłyszałem, że zajęło to tyle czasu, ponieważ dokumenty tracą ważność po 30 dniach od podpisania umowy. Jako że pani K., która tę umowę ze mną podpisywała o niczym takim nie wspominała (zresztą nie minęło wówczas 30 dni!), wniosek nie mógł być procesowany. Co ciekawe, pan Wicedyrektor w dość niedyplomatyczny sposób wmawiał mi, że byłem o tym wszystkim informowany. O jakiego rodzaju szacunku świadczyła ta rozmowa możecie zadecydować sami. Brzmiała ona mniej więcej tak:

– Dlaczego nikt się ze mną nie kontaktował w tej sprawie?
– Wiem, że kontakt ze strony pracowników mBanku miał miejsce.
– Czyli sugeruje Pan, że kłamię?
– Ja nic takiego nie mówię, jestem tylko pewien że taki kontakt miał miejsce.

Jako że jestem osobą spokojną, po usłyszeniu tych słów nie powiedziałem panu Wicedyrektorowi, że jest bezczelny. Zachowałem się uprzejmie i kontynuowałem rozmowę.

Brak przygotowania Wicedyrektora

Pan Wicedyrektor powiedział, że przeczytał mój poprzedni wpis bardzo dokładnie i że „nie spotkał się ze mną aby rozmawiać o tym, co się działo osiem miesięcy temu”. Pomimo jego zapewnień jest mi niestety ciężko w to uwierzyć, bowiem w odpowiedzi na komentarz pracownika mBanku pisałem wyraźnie, że oczekuję wyjaśnień. O tym, że zwykła kultura tego wymaga nie trzeba chyba wspominać.

Przeprosiny

Takowe w mBanku wyglądają następująco: pan Wicedyrektor przeprasza za to całe zamieszanie i… oferuje mi darmowe wydanie karty. Tak, cały ten zmarnowany przeze mnie czas został przez mBank wyceniony na 35zł!

Wracając do przygotowania pana Wicedyrektora – wspominałem, że ja daję się przeprosić, ale samo słowo „przepraszam”, to stanowczo za mało. Nie chodziło o to, że chcę dostać platynową kartę, ale wymieniłem kilka gestów, które mogłyby zmienić moją opinię: niższe oprocentowanie czy nie tak śmieszny limit, coś w ten deseń. Jeżeli naprawdę czytano tę stronę „uważnie”, to chyba stwierdzono że albo jestem zdesperowanym studentem, albo można zlekceważyć to co napisałem i tracić mój czas.

Słowo końcowe

Niestety starania mBanku okazały się płonne. MBank po raz kolejny stracił mój czas, więc na koniec napisałem prośbę o anulowanie mojego wniosku i pożegnałem się z obu panami.

Mam nadzieję, że wszyscy ci, którzy oczekują profesjonalnego podejścia do klienta, wezmą sobie tę historię do serca. MBank ma ją kilkadziesiąt centymetrów niżej.

Comments 2

  1. Pingback: mBank: “Studencie mamy cię w dupie”? - www.brt12.eu

  2. Witam ma takie samo odczucie w sprawie tak zwanego mbanku.W marcu2007 r za posrednictwem telefoni orange zostałem powiadomiony o tym że moge załozyc sobie karte kredytowa w mbanku karta ta miała być całkowicie darmowa czyli bez opłat do czasu wykorzystania chociażby 1 zł.no i zaczeło sie po roku t/z m bank powiadomił mnie; że jestem im winien 52
    zł za wydanie karty zgodnie z prawdą odmówiłem zapłaty za niewykorzystaną usługę więc podali mnie do firmy windykacyjnej aps i zażądali 110 zł które to ządane 110 zł zapłaciłem i wysłałem rezygnacje z karty za posrednictwem poczty polskiej na które mam potwierdzenie ponieważ wysłałem to listem poleconym.iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii cccccccccccccccccooooooooooooooooooooooooooo no i wysłałem list polecony 29 11 2008 roku z rezygnacją z usług mbanku w tamtym tygodniu zaczeły sie telefony straszące mnie ze jak nie zapłacę im dalszych 52 zł to podadzą mnie do egzekucji no i podali mnie do nastepnej firmy windykacyjnej teraz zadaja 120 zł ludzie to sa złodzieje ale ja podaje ich o wyłudzenie tych 110 zł do sadu mam nadzieje ze mój przypadek bedzie przestrogą dla innych ludzi z powazaniem DARIUSZ MISIUK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *