Bohater brudny jak kryształ

Wujek Dobra Rada Budka, Codzienność, Wujek, Wyższe piętro 0 Comments

BohaterAtmosfera skandalu wokół książki Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction” stopniowo opada. Ferwor walki maleje, może więc to dobry czas, aby teraz na chłodno zastanowić się jakich bohaterów tak naprawdę chcemy.

Od czasów, gdy przypisywaliśmy bohaterom atrybuty sił wyższych trochę już minęło. Brawurowemu wojakowi nie sprzyja już fortuna, piękne słowa poety nie są już spisywane przez tkwiące w nim duchy, a wielcy władcy od dawna nie są już namaszczani przez bogów. Czy wciąż potrzebujemy bohaterów bez skazy?

Teresa Torańska na niedawnym spotkaniu promującym książkę Domosławskiego powiedziała wprost: „Nie znoszę ludzi bez wad”. Czy tylko ona?

Słynący ze swoich wywiadów dziennikarz Lawrence Grobel nie ma wątpliwości co do tego, gdzie stoją priorytety. W książce o „Sztuce wywiadu” pisze, że choć raz zdarzyło mu się pokazać bohaterowi tekst przed publikacją, to nigdy więcej tego już nie zrobił. Powód? Bohater żądał zmian. A autor powinien być przecież obiektywny!

Obecnie biografia uboga w kontrowersje nie wzbudza niestety szerokiego zainteresowania. Na Zachodzie wiadomo to od dawna, co zapewne jest wynikiem szalonej popularności prasy typu „people”. W Polsce wciąż stawiamy pomniki krystalicznym bohaterom, których kochamy za wykreowaną wokół nich otoczkę. Niestety obraz ten, choć chwalebny, staje się coraz mniej wystarczający w naszym społeczeństwie. Żądamy skandali.

Ukazywanie prawdziwego obrazu bohaterów jest tylko naturalnym krokiem, który wykonało nasze społeczeństwo na przestrzeni wieków. Dawniej spisywaliśmy pieśni chwalebne ku czci naszym ideałom, dziś czekamy na ich potknięcia. Chcemy mieć pewność, że nikomu sukces zbyt łatwo nie przyjdzie.

Popkultura tworzy osoby-legendy nie po to, aby je chołubić, ale by wraz ze zmęczeniem materiału przepchnąć je przez maszynę skandalu. Jest to cena, której każda znana persona musi być w pełni świadoma. Choć „Kapuściński non-fiction” możemy czytać jako rzetelną biografię, to bez skandalu nie byłaby tym samym. Książka „Kapuściński fiction” byłaby bowiem dla nas tylko kolejnym pozłacanym pomnikiem, a te nam się już najzwyczajniej przejadły.

A może się mylę? Potrzebni nam są jeszcze nieskazitelni bohaterowie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *