Baczność! Obama jedzie!

Wujek Dobra Rada Codzienność, Cyrulik Warszawski 2 Comments

Stajemy na baczność. Nie wolno jest nam otworzyć okien. Spóźniamy się do pracy stojąc w korkach. Nie wolno jest nam przejść chodnikiem. Nawet na wakacje się spóźniamy. Dlaczego? Przyjeżdża prezydent Stanów Zjednoczonych.

umadKażdego roku odwiedza nas wielu przywódców państw. Od maleńkich, po duże jak Rosja. Ale tylko w przypadku głowy USA Warszawa stawiana jest w stan paraliżu. Czy nie popadamy w przesadę?

Prezydent Obama nie przyleciał na ubiegłoroczny pogrzeb naszego prezydenta z uwagi na pył wulkaniczny. Prezydent Saakaszwili podołał wyzwaniu i przyleciał do Polski przez Rzym ze… Stanów Zjednoczonych. Przywódca największego mocarstwa świata obawia się przybycia na pogrzeb najbliższego wojskowego sojusznika z uwagi na erupcję wulkanu. Nieco mniejszym zagrożeniem są mieszkańcy Mokotowa, którzy otwierając okna swoich mieszkań narażają się na celny strzał snajpera zza oceanu.

Ze względów bezpieczeństwa plan przejazdu – ba!, całej wizyty przyjaciela Polski – jest Polakom nieznany. Wśród możliwych miejsc odwiedzin wymienia się między innymi pomnik powstańców getta warszawskiego. Przez to ja (mało znaczący student) nie wiem czy zdążę na wykłady na pobliskim wydziale. Muszę rzucić monetą czy wyjść 10 minut wcześniej czy 60. Nawet w 2009 roku podczas wizyty premiera Izraela Beniamina Netanjahu poinformowano mieszkańców o godzinach zamknięcia ulic warszawskiego Muranowa. Choć dotąd pamiętam rozmowę ze stojącym za barierkami policjantem:

  • Panie władzo, chciałbym się dostać na wydział…
  • Jesteś Żydem?
  • Nie…
  • To przejścia nie ma!

O ile przejścia nie było, to przynajmniej informacje na słupach zostały zamieszczone. Wówczas niestety nie zwróciłem na nie uwagi, ale jakiś szacunek dla czasu obywateli został okazany. W tym roku podczas zwykłego przejazdu limuzyny prezydenta Obamy obowiązywać nas będzie: zakaz otwierania okien jeśli mieszkamy w pobliżu (policja ostrzegała o strzałach bez ostrzeżenia), wstrzymanie ruchu ulicznego, ruchu pieszych, odholowanie zaparkowanych w pobliżu samochodów na koszt kierowców i tak dalej. Podczas poprzedniej wizyty prezydenta USA tamtejsze służby odpowiedzialne za ochronę głowy państwa domagały się nawet nisko latającego helikoptera nad pałacem prezydenckim!

Pojawia się zatem pytanie: czy my nie chronimy naszego prezydenta w wystarczający sposób? Przecież – skoro Amerykanie mają rację – nasz prezydent może zostać zabity na każdym kroku! Musimy równie skrupulatnie przygotowywać wszystkie miejsca pobytu naszego prezydenta. Nie mam tu na myśli polerowania pomników, cięcia krzewów czy malowania trawy na zielono, ale poważną kwestię ochrony reprezentanta wszystkich Polaków! Skoro dla zapewnienia bezpieczeństwa głowy państwa niezbędny jest paraliż warszawskiego Śródmieścia, to ja mówię: yes!, yes!, yes! przy każdym przejeździe.

Myślę więc, że w trosce o naszych prezydentów powinniśmy zamykać ulice, więzić ludzi w mieszkaniach, wstrzymywać ich na ulicach i chodnikach, a przede wszystkim dopuszczać helikoptery nad dachami. W końcu Amerykanie, nawet niedawno – podczas zamachu na Osamę bin Ladena – udowodnili, że mają najlepsze służby na świecie. Powinniśmy więc wziąć z nich przykład!

Comments 2

  1. Ale samolot to mogliśmy (należy) kupić. Biorąc pod uwagę inne wydatki naszego kochanego Państwa, to byłby pryszcz… a no tak, zapomniałem – sprawa utknęła na biurokracji…

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *