BagoGames via flickr (CC BY 2.0)

Czy wiesz co gry komputerowe robią z Twoim mózgiem?

Wujek Dobra Rada Codzienność, Wujek, Wyższe piętro 4 Comments

Gry komputerowe to przekleństwo XXI wieku! Dzieci spędzają godziny na gry pełne seksu i przemocy. Przestają rozgraniczać dobro od zła. Zlewa się świat wirtualny z realnym, przez co sięgają po broń i zabijają inne dzieci w szkołach. A jeśli już nie – popadają w uzależnienia, które odrywają ich od kontaktu z innymi.

Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia mediów. Przerażające, prawda? Jak to jest więc możliwe, że zarówno ja, jak i być może Ty, nigdy nikomu nic złego nie zrobiliśmy? Dorośliśmy z grami, nigdy nikogo nie pobiliśmy, mamy normalne prace, rodziny, znajomych. A wieczorem spotykamy się ze znajomymi na turniej Tekkena.

„Psycholog gier komputerowych”: gry = agresja

Jest coś takiego w obrazie gier, który kreują „eksperci” w mediach, co mnie przeraża. Jestem młodym naukowcem, jednym z garstki w Polsce zajmującej się tematem gier i psychologii. Z wykształcenia jestem też politologiem/dziennikarzem. I zaobserwowałem pewien bardzo ciekawy trend w mediach, kiedy mówi się o grach. Posłużę się jednak przypadkiem sprzed dłuższego czasu, żeby nie robić nikomu bezpośrednio przykrości.

Co widzę w TV

  1. Włączam telewizor i widzę relację ze strzelaniny w jednej ze szkół w stanie USA, którego przeciętny Polak nie umiejscowi na mapie. Szok, przerażenie, dramaty ludzkie. W międzyczasie w redakcji otwierają notes z warszawskimi ekspertami od bezpieczeństwa, edukacji, Stanów Zjednoczonych, psychologii, prawa, no i kogoś z powiązanej komisji sejmowej. Jeśli ktoś nie może przyjść do studia w Warszawie, to szukają eksperta w innym mieście.
  2. Goście się zjeżdżają, wchodzą na antenę jeden po drugim, w międzyczasie wypowiada się szeryf, że strzelca zabito. Świadkowie opisują sytuację, sąsiedzi opowiadają o sprawcy i pada magiczne stwierdzenie, że „grał w gry komputerowe”.
  3. Pani psycholożka (oj, bardzo ciężko ostatnimi czasy o panie psycholog w mediach!) mówi, że: gry mogą budzić agresję, że skoro grał w GTA/Half-Life/Battlefield/cokolwiek to mógł nie odróżniać świata rzeczywistego od gry, że niektóre gry powinny być zakazane, że jest to narastający problem wśród młodzieży, że winni są rodzice pozwalający dzieciom na takie gry.

Wyłączam TV

Bo chcę sobie tego oszczędzić. Ale wcześniej zaczynam sprawdzać panią ekspert.

  1. Pani ekspert nie zajmuje się badaniami na temat gier, a terapią pewnych określonych zaburzeń, czasami jest wzywana do sądu jako ekspert (czy stąd ją znalazła stacja?).
  2. Pani ekspert nie zna języka angielskiego, dlatego raczej nie ma dostępu do bieżącej literatury (w psychologii bieżąca = po angielsku).
  3. Ów pani nie ma też doświadczenia badawczego (zero publikacji naukowych). Mówiłem już, że powoływała się na badania? No to mówię. Skoro nie ma doświadczenia, może się pomyliła, sprawdzam.
  4. Sprawdzam według pewnego szczegółu, który w jej wypowiedzi bardzo mnie zaskoczył. Znam literaturę na ten temat i po dłuższych poszukiwaniach się poddaję. No ni ma.


Przeklinam pod nosem

Na media. Na kolegów i koleżanki dziennikarzy. Na panią psycholog psycholożkę. Dziennikarze nie mają pojęcia o nauce i to trzeba im wybaczyć – ich pracą jest pytać i prezentować to co usłyszą. O tych co uważają, że się znają na nauce (czyli czytają streszczenia publikacji lub ctrl+c, ctrl+v) póki co przemilczę, bo prawdziwych dziennikarzy naukowych w Polsce jest niewielu.

Pani psycholog pojawia się mediach, nazwisko utkwi w pamięci i przyjdą klienci. Widzowie natomiast dostają pseudointelektualną papkę która nijak się ma do nauki, ale utwierdza ich stereotypy i przez to poczucie bezpieczeństwa.

Ale psycholog mówi…

…żebyście nie wierzyli ekspertom z telewizji ;) W szczególności tym dyżurnym, którzy wypowiadają się co tydzień na inny temat. Niedawno ktoś ze stacji, która nadaje newsy 24 na dobę (z tym że w nocy to już tylko newsy odsmażane albo panią dłubiącą w ogródku) zadzwonił do znajomego lekarza. Chcieli eksperta żeby wypowiedział się o słynnej sytuacji pewnego pacjenta. Jest jednak pewien problem – znajomy pacjenta nie zna, historię choroby zna tylko z mediów, a tak w ogóle jest z innej części Polski. Szkoda się ośmieszać – pomyślał i podziękował.

Filtr eksperta

Jak rozpoznać eksperta? Na przykład po trybie przypuszczającym. Choć brzmi to mniej jak autorytet, to ekspert zazwyczaj zna miarę informacji, które przekazuje. „Moim zdaniem”, „niektóre badania”, „obecny stan wiedzy”, „czasami, często, nie zawsze”, „mógłby, powinien, przeważa” itd. Nie: „jest tak i tak”. Oczywiście każdy używa pewnych uproszczeń, ale po częstotliwości dopuszczenia niewiedzy lub niepewności naukowej poznacie kogoś, kto zastanawia się nad daną problematyką co dzień. W szczególności w tak miękkiej nauce, jaką jest psychologia!

A co z grami?

Być może ten artykuł powinien się był nazywać „Wiesz co eksperci media robią z Twoim mózgiem?”. Być może. Natomiast kolejna część tego artykułu będzie już poświęcona prawdziwym badaniom naukowym. Takim, które Cię zaskoczą, bo nigdy o grach nie myślałeś w taki sposób. Opowiem Wam o mojej pracy.

Photo: BagoGames via flickr (CC BY 2.0 no changes made)

Comments 4

  1. Mój znajomy to samo zrobił z artykułami dla Onetu o glutaminianie sodu.
    Przydałoby się jeszcze ten artykuł bardziej udokumentować jakimiś linkami do reportażu w TV, skąd wiesz, że psycholożka nie mówi po angielsku i jak ona się właściwie nazywa. Niby dlaczego miałbym Ci uwierzyć na słowo, jeśli sam udowodniłeś, że media robią nas w konia :P

    1. Post
      Author

      Celowo nie podaję nazwiska, czy konkretnego przypadku, którego oba przykłady dotyczą. To są przykłady w kontekście komentarza, a nie konkretny case study, który analizuję. Co do wiary w moje słowa – dobrze się uczysz :) Ale powodu by mi wierzyć też Ci nie podam. Po prostu „take it or leave it”. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *