Bezrobotny Studencie: Z moich doświadczeń nie skorzystasz.

Wujek Dobra Rada Budka, Cyrulik Warszawski 1 Comment

W nawiązaniu do artykułu Gazety Wyborczej „Bezrobotny geograf. Zobacz, po których kierunkach najtrudniej znaleźć pracę” chciałbym się podzielić moją obserwacją, jak wygląda dostosowanie programu nauczania studentów do wymogów rynku oraz rozwoju polskiej nauki.

Takie cool story. Kilka miesięcy temu przygotowałem pomysł zajęć dla studentów kierunku, który sam ukończyłem. Był on oparty na tym, czego te studia mi nie dały, a co samemu musiałem się nauczyć w trakcie pracy naukowej w laboratoriach. Rozmawiałem z koleżankami i kolegami Absolwentami programu oraz obecnym gronem Studentów i pomyślałem, że fajnie by było im pomóc w tym, czego my musieliśmy uczyć się od podstaw. Podczas przygotowania zajęć inspirowałem się wykładowcą z pewnego uniwersytetu w Stanach Zjednoczonych, który od lat prowadzi zajęcia o bardzo zbliżonej tematyce oraz znalazłem podręcznik, który ku mojemu zaskoczeniu, w przystępny sposób uzupełnia braki wiedzy, które miałem jako absolwent.

Wynik końcowy był taki, że kolega miał połączyć swoje zajęcia podstaw programowania procedur badawczych, a ja prowadzić bardzo praktyczne warsztaty metodologiczne. Innymi słowy: wiedza i umiejętności praktyczne prowadzenia badań, które są przydatne w przygotowywaniu pracy magisterskiej, grantów badawczych, przygotowaniu i dokładnym przeprowadzaniu badań naukowych lub komercyjnych oraz podstawy umiejętności niezbędne w przekazywaniu uzyskanych wyników. Niestety rada programowa niemal jednogłośnie odrzuciła zajęcia ponieważ:

  1. Studentom wystarczy tej tematyki (choć od nich słyszałem inne zdania, a z tego co zrozumiałem, wiedzę tę często przekazują teoretycy). W szczególności biorąc pod uwagę fakt, że Studenci mają możliwość zapoznania się z programem zajęć i zdecydowania, czy zajęcia im się przydadzą i czy chcą się na nie zapisać.
  2. Brakuje mi ku temu dodatkowych kwalifikacji. Nie wiem jakie kwalifikacje byłyby wymagane, choć pracuję przy projektach naukowych jeszcze od czasów studenckich, to spójrz na punkt pierwszy oraz na to, że zamierzeniem było przekazanie umiejętności oraz wiedzy, których dotychczasowi wykładowcy nie przekazywali.
  3. Nie mam doświadczenia w nauczaniu. Muszę przyznać, że to najciekawszy argument mojej Alma Mater w kontekście debaty o zatrudnieniu Absolwentów. Moje pytanie brzmi zatem: w jaki sposób, nie mogąc wykładać, Absolwent powinien zdobyć doświadczenie w wykładaniu? Jeśli odpowiedzią jest „zapraszamy na nasze studia doktoranckie”, to milczeniem niech pozostanie bezrobocie po studiach.

Tak więc drodzy Studenci, nie dziwcie się swojemu przyszłemu bezrobociu. Starsi koledzy też czasem starają się Wam pomoc. Niestety przy pewnej grubości betonu żaden młot nie pomoże.

Pragnę nadmienić, że nie są to gorzkie żale. Wynagrodzenie za warsztaty ze studentami skomentuję uśmiechem. Z mojej strony, jeśli okaże się, że Studentom jednak brakuje tej wiedzy oraz umiejętności praktycznych, gdy ja zdobędę umiejętności, kwalifikacje oraz doświadczenie w nauczaniu, z pewnością wrócę, aby zwiększyć szanse studentów Alma Mater na znalezienie pracy po studiach. W końcu co mogło by mnie wówczas zatrzymać?


Fotografia: Nottingham Trent University via flickr (CC BY-NC-ND 2.0)

Comments 1

  1. Niestety – ten beton nie tylko spotkamy na uczelniach, ale również innych instytucjach gdzie zatrudnia Państwo.
    Miejsca gdzie wynagrodzenie nie jest uzależnione od efektu, ale stażu. Nie mówiąc o premiach.

    A studentom, czy jeszcze lepiej licealistom polecam jak najszybsze zainteresowanie się praktyczną materią tego co nas interesuje. Różne stowarzyszenia, wolontariaty, praca za przysłowiowe „0 zł” dla jakieś firmy po sąsiedzku.
    Bo lepiej zdobyć doświadczenie wtedy, gdy możesz pozwolić sobie na brak pensji, niż wtedy kiedy musisz się utrzymać. I zamiast pracy w wymarzonej branży lądujesz w przysłowiowym Maku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *