Parę tygodni temu we wpisie Przyjdę do Ciebie i zrobię kupę na wycieraczce… zacytowałem list, który wysłałem do biura naszego Ombudsmana w kwestii śmieci, jakie codziennie wkłada się nam do skrzynek. Otóż dostałem odpowiedź.
Zawsze darzyłem sympatią ten organ władzy i uważałem biuro RPO za ostoję polskiej demokracji. Miałem już szanse przekonać się, że w razie problemu, można na nie liczyć. Jak pomogło tym razem?
To czyja ta skrzynka?
Od dnia 24 sierpnia 2008 r. nowe oddawcze skrzynki pocztowe (tzw. euroskrzynki) są własnością właścicieli (współwłaścicieli) nieruchomości i tylko oni posiadają do nich klucze dla celów odbioru korespondencji. Jednakże euroskrzynki umożliwiają kolportaż nie tylko korespondencji adresowej, ale i tzw. druków bezadresowych, którymi (…) są przesyłki i druki nieopatrzone adresem, czyli ulotki, katalogi, gazetki reklamowe, cenniki, zaproszenia itp. Kolportaż tych druków (…) nie wymaga zezwolenia.
Czyli oznacza to, że skrzynki są naszą własnością, ale każdy bez kontroli może wkładać tam jakie tylko sobie gówno chce. I ile chce. Wystarczy, że na nim będzie jakiś druk bez naszego adresu. No super. Skoro skrzynka jest naszą własnością, to czy jeśli ktoś ma otwarte okno, to mogę mu na jego własność wsypać karton kolorowych druczków? A może confetti, bo to przecież też może być druk bezadresowy, tyle że mniejszego formatu? Taka kreatywna promocja: gra dla dzieci w stylu złóż to w całość
…
Poczta Polska cywilizowana?
Jednak główny operator usług pocztowych – Poczta Polska S.A. – uregulował kwestie druków adresowych: (…) nie są doręczane do punktów doręczeń, co do których złożono żądanie niedoręczania druków bezadresowych. (…) Zgłoszenie żądania jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na umieszczenie przez Pocztę Polską stosownych oznakowań na oddawczej skrzynce pocztowej zgłaszającego.
A zatem wchodzimy na stronę Poczty Polskiej, pobieramy druk, wypełniamy go, ew. prosimy właściciela nieruchomości o wyrażenie pełnomocnictwa, zanosimy druk osobiście (poczta nie przyjmuje druków… pocztą?!) i pracownik nalepia nam znaczek na skrzynkę. Jakież to proste. A co z innymi?
Na koniec 2007 r. do wspomnianego rejestru operatorów pocztowych, prowadzonego przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, były wpisane 164 podmioty, mogące wykonywać usługi pocztowe, dotyczące zarówno przesyłek adresowych, jak i bezadresowych. Ilość zaś podmiotów mogących kolportować druki bezadresowe jest nieograniczona.
Czyli mamy listę 164 innych firm, do których musimy zanieść prośby o nie zasyłanie nas kolorowym dobrobytem. Ale przecież one nie mają obowiązku nawet przeczytać naszego wniosku! Więcej, ci którzy wrzucają nam gówno do skrzynek wcale nie muszą być nawet na tej liście! Czyli i Ty możesz sobie założyć firmę, wynająć ciężarówkę i wrzucić sąsiadowi do mieszkania 30 ton kolorowego gówna. Ot tak, bo się w skrzynce nie zmieściło!
Coś nas jednak broni
Przeczytaj resztę tego wpisu »